• Szukaj • Użytkownicy • Grupy • Oferty Pracy • Korepetycje • Przyjaciele • Chwilówki Forum
• Rejestracja • Zaloguj • Album


Poprzedni temat :: Następny temat
Autor Wiadomość

     Starrk  



Tytuł: \_(O_o)_/
Dołączył: 09 Wrz 2006
Posty: 16281
Skąd: Shinbone Alley

Wysłany: 2009-12-29, 21:48   

czesiek667 napisał/a:
Jeśli chcecie wiedziec jak cała historia się rozwinęła to napiszcie.
Napisz co było dalej. To naprawdę ciekawe.
_________________
OH, U FINKZ DARKNES IZ UR ALLY. U MERELY ADOPTD TEH DARK; I WUZ BORN IN IT, MOULDD BY IT. I DIDNT C TEH LIGHT TIL I WUZ ALREADY MAN, BY DEN IT WUZ NOTHIN 2 ME BUT BLINDIN!
Ostatnio zmieniony przez Starrk 2009-12-29, 21:49, w całości zmieniany 1 raz  
 
 

     czesiek667  


Dołączył: 12 Sie 2007
Posty: 149
Skąd: Głogoczów

Wysłany: 2009-12-31, 16:43   

Spotykaliśmy się kiedy tylko była taka okazja. Do dziś pamiętam każda naszą rozmowę. Pewnego razu wybraliśmy się do Oregano. To taka fajna knajpa w rynku. Był jeszcze z nami mój kolega. Ania była we mnie wpatrzona tak samo jak ja w nią. Tryn Tryn... Głupi telefon. Kiedy zobaczyłem ze dzwoni do mnie moja obecna dziewczyna zrobiło się nie ciekawie.
-Co tam? zapytała
-A nic, siedzę z kumplem i koleżanka w Oregano.
-He he zdradzasz mnie??
-Tak... -odpowiedziałem poważnie ale chyba nie wierzyła.
Rozmowa się zakończyła. Mina Ani mówiła sama za siebie... Kumpel wyjechał z tekstem "co Twoja panna dzwoniła??" Ania zamilkła. Reszta dnia nie była już taka jak wcześniej.
Pożegnaliśmy się ale dzięki bogu że miałem numer do niej. To co zrobiłem nie miało na celu lecenia na dwa fronty. Chciałem się po prostu jak najbardziej zbliżyc do Ani. Straciła zaufanie do mnie...:( Nie pisaliśmy ze sobą długi czas. Nie spotykaliśmy się bo przeniosłem się do innej szkoły. Jakoś po roku od naszego spotkania zaczęliśmy pisac na fotce. Wszystko układało się jak w jakiejś bajce. Ale wciąż był ogromny problem. Dalej byłem z tą dziewczyna mimo ze jej nie kochałem. Prawda jest taka ze nasz 2ipół letni związek zaczął się psuc po tym jak dowiedziałem się ze ona związała się ze mną tylko po to żeby zrobic przykrośc swojej przyjaciółce z która wtedy kręciłem. To było po roku...
Wracając do tematu. Postanowiłem żucic obecna dziewczynę. Zrobiłem to ale jej zachowanie wzbudziło u mnie poczucie winy i żal mi się jej zrobiło;/ Zaraz po tym jak z nią zerwałem powiedziałem o tym Ani i umówiliśmy się. W sumie to już wcześniej jej mówiłem ze zostawię dziewczynę dla niej.
Wszystko byłoby super gdyby nie to że z tego żalu wróciłem do byłej kochając Anie. Największy błąd w moim życiu. Wiedziałem ze Ania nienawidzi kłamstw wiec powiedziałem jej o tym. Kiedy siedzieliśmy w altance na rynku przypomniała mi sie sytuacja w Oregano.... Wszystko znów zepsułem:(

[ Dodano: 2009-12-31, 16:45 ]
Ciąg dalszy nastąpi:-)

[ Dodano: 2009-12-31, 17:52 ]
Namówiłem Anie żeby pomogła mi napisac cała nasza historie. Tak abyście poznali nie tylko moje wrażenia. I aby całośc była w pełni obiektywna. Każda cześc tego niezwykłego opowiadania będzie pokazana z perspektywy mojej i Ani.
Zapraszam do czytania:-)

[ Dodano: 2009-12-31, 17:52 ]
#1
Sprobuje opowiedziec Wam jak to wygladalo z mojej strony..
Zakonczenie roku szkolnego.. zwykly nudny dzien.. szkola, apel i spotkanie z klasa.. Oderwaniem od tego wszystkiego jest spotkanie ze swoim niezawodnym towarzystwem, spacer i pogawedki:))
Wybralysmy sie nad rabe, jak wiele innych osob.. Szukajac miejsca dla siebie przechodzilismy obok grona ciekawych chlopakow.. wszyscy zerkali na miniowe "blondynki" wiec przechodzac obok nich nie okazywalysmy zainteresowania.. Postanowilysmy usiasc w poblizu i porozmawiac.. po pewnym czasie zobaczylam przystojnego chlopaka, idacego przywitac sie z towarzystwem.. patrzac tylko niego odcielam sie od calego swiata, mial piekne oczy ktore byly takie cieple i niespotykane.. Po chwili odszedl a w mojej glowie byl on, wypatrywajac go zmienilysmy miejsce.. W oddali zobaczylysmy osoby zmierzajace w nasza strone.. w srod nich byl On.. Rafal.. Wszyscy podeszli i sie przywitali, Ci ktorzy sie nie znali przedstawili sie i usiedlismy w gronie.. On usiadl naprzeciwko mnie wpatrujac sie w moje oczy, z poczatku peszylo mnie to ale po chwili gdy zaczelismy ze soba rozmaiwac to juz sie nie liczylo.. Byl on i uczucie radosci.. Stawalismy sie sobie coraz blizsi mimo tego ze tak krotko sie znalismy.. Inni sie zegnali i rozchodzili, ale nie my.. rozmawialismy jakies 6-7 godzin a ten czas tak szybko mijal.. Gdy kumple go ciagneli by szedl razem z nimi w moich myslach byly tylko slowa "nie, nie odchodz jeszcze, porozmawiajmy".. Zostal tak dlugo jak sie tylko dalo.. po rozstaniu zostaly nam tylko sms'y.. ale i tak bardzo duzo one dawaly, poznawalismy sie wzajemnie przez kilka najblizszych dni zblizalismy sie do siebie..

[ Dodano: 2009-12-31, 18:17 ]
#2
Nastal nowy dzien.. mily sms z rana nadawal sens dniu.. spotkanie z Rafalem.. tak to jest to na co czekalam.. Ponowne spojrzec w jego oczy i wiedziec ze wszystko jest jak nalezy.. Piekne sloneczne popoludnie i my.. rozmowa..
Postanowilismy isc cos z jesc, ja Rafal i kumple.. Siedzielismy i rozmawialismy na swiezym powietrzu, wszystko bylo jak nalezy, mile spojrzenia, draznienie sie, usmiech, zarty.. ..do momentu kiedy odebral telefon.. czulam ze cos jest nie tak.. jego twarz stala sie powazniejsza.. taka inna.. po rozlaczeniu sie spojrzal na mnie, jego spojrzenie bylo inne..atmosfera sie zmienila, kiedy kumpel powiedzial "co Twoja panna dzwoniła??" wszystko stalo sie jasne.. to nie moglo byc tak piekne.. cios w serce, przeciez wszystko ukladalo sie dobrze.. Zamilklam i nie wiedzialam co juz mowic.. rozstalismy sie w smutku.. probowal zalagodzic sprawe ale nic z tego nie wyszlo.. Urwal sie kontakt i wszystkie wspolne chwile zostaly juz tylko w sercu..
Po jakims czasie kontakt sie odnowil..Dowiedzialam sie ze jest sam, bo jej nie kocha.. ze wszystko sie zmienilo gdy mnie poznal.. te wszystkie slowa dawaly mi nadzieje na nowe zycie, lepsze i tym razem wspolne.. Postanowilismy sie spotkac, mial mi cos waznego do powiedzenia.. Idac zeszlismy na ten temat.. dowiedzialam sie ze wrocil do niej. pomyslalam "a co z nami?" uswiadomilam sobie ze jednak ja bardzo kocha.. Staralam sie nie wracac do tych mysli i zaczac normalna rozmowe.. czas spedzilismy milo, jak najblizsi przyjaciele.. Na nastepny dzien wrocil temat "my" mowil jak piekny dzien byl gdy sie poznalismy (fakt, bo tego dnia nie da sie zapomniec).. widzialam ze jest mu zle w tym zwiazku i z tymi wszystkimi myslami.. postanowilam zostac tylko jego przyjaciolka, wspierac go w trudnych chwilach i nie oddalac sie od niego.. po prostu byc przy nim zawsze.. przyjazn byla mocna i nie do zerwania mimo odleglosci.. milo bylo porozmaiwac z nim chocby przez sms'y lub gg..
To wszystko nadal siedzi w sercu mimo tego ze przez pewien okres czasu mialam innego partnera, mimo uplywu czasu.. Uczucia potrafia przetrwac wiele a jak bedzie dalej, zobaczymy..

[ Dodano: 2009-12-31, 21:58 ]
W lutym 2009 na dobre zerwałem z byłą. Chciałem naprawic wszystko co było miedzy mną i Anią. Po części się udało... Znów zaczęły się miłe rozmowy. Wiedziałem że milośc która obdarzam Anie nie jest zwykłym zauroczeniem. Wiedziałem ze kocham ja nad życie. W piosence zespołu happysad jest to bardzo trafnie powiedziane "Miłosc to nie pluszowy miś ani kwiaty..." Może nie okazywałem tego tak bardzo ale dbałem o nią. Nie pozwoliłbym jej nigdy skrzywdzic. Tylko Ona i wszystko dla niej. Tym się kierowałem.
Stało się coś dziwnego czego do tej pory nie potrafię zrozumiec....
Skończyły mi się środki na koncie i nie miałem jak się skontaktowac z Anią. Po tygodniu napisałem do niej i dowiedziałem się czegoś co zamieszało całym moim życiem.
Poznała kogoś. Miał na imię Michał. Zadziwiło mnie to ze tydzień bez rozmowy sprawił że w pewnym sensie Ania odwróciła się ode mnie. Tak bardzo to bolało. Wiele myśli chodziło po mojej głowie
Dlaczego??
Czy to tylko chec odgryzienia się na mnie??
Czy na prawde na to zasłużyłem??
Mówi się ze chłopaki nie płaczą. Może to oznaka że nie jestem facetem bo po tej wiadomości nie jedna łza mi się uroniła. Doskonale pamiętam sen z tamtej nocy.
Byliśmy u mnie w domu. nie wiadomo skąd pojawiło ie jezioro w którym stała ona. Ja płakałem i prosiłem żeby pokochała mnie chociaż w połowie tak jak ja ją kocham... Sen mimo głupi miał dla mnie wielkie znaczenie.
Dni mijały a ja wciaż dowiadywałem się ze Ania jest coraz bliżej z Michałem.
A jej słowa "to jest chłopak który może miec każdą i na którego każda leci"
Skoro każda to dlaczego nie ona...:(
Młody, przystojny, wysportowany, miał wszystko czego chciał.
Byli ze sobą długi czas a ja...
...ja cieszyłem sie z tego że ona jest szczęśliwa bo tylko to dla mnie się liczyło.
Stwierdziłem ze jesli ona ma kogoś kogo kocha to ja też znajdę kogoś i może z czasem miłosc do Ani przeleje na inna dziewczynę. Nie udało się. Chcac byc z każda dziewczyna szczery mówiłem im o mojej miłości. Ale która związałby się z facetem który jest zakochany w innej...
Do tej pory jestem sam. Ale nadzieja zawsze umiera ostatnia. Mimo wszystko wciąż wierzyłem w to że moge z nią byc.
Ona jest Aniołem który pokazał mi drogę. To ona nauczyła mnie rozumiec wiele żeczy. To dzięki niej stałem się innym człowiekiem. I nie tylko dla niej ale dla siebie. Ania...

[ Dodano: 2010-01-01, 16:09 ]
#3
Przyjazn byla piekna, cos w stylu platonicznej milosci.. wierna, lojalna i jedyna :)
Dni mijaly a my probowalismy odbudowac to co Nas laczylo.. Co z tego ze czulam do niego cos niezwyklego skoro po pewnych wydarzeniach zaufanie nie bylo na tyle duze by sie z nim zwiazac.. Naszym celem bylo to zmienic.. Cieple rozmowy, pelne zrozumienie, wsparcie gdy tego potrzebowalam, prawdziwa przyjazn.. a do tego to wszystko rozjasniala milosc..
W pewnym czasie to wszystko utrudnialo brak spotkan, a odczucie z mojej strony
"moze mu tak nie zalezy, czy jestem jedyna?"
"moze nie planuje z moja osoba niczego powaznego?"
"moze to taka przygoda?"
nie dawalo mi spokoju.. ten strach siedzial we mnie..
Pewnego dnia skonczyly mu sie srodki na koncie, kontakt zerwal sie na okolo tydzien.. brak jakich kolwiek rozmow.. i nieustanna niepewnosc..
Zblizal sie koniec roku szkolnego, poltora miesiaca i wakacje.. w moich myslach ciagle byl on.. Jak to w tym okresie zaczely sie wypady ze szkoly, przesiadywanie w stalym towarzystwie.. wtedy poznalam jego.. Mial na imie Michal, zauroczenie z mlodzienczych lat.. zaczely sie rozmowy i spotkania.. wszystko dzialo sie tak szybko.. 2 tygodnie od pierwszego spotkania a my juz dzielilismy razem zycie..Bylam szczesliwa ale jednak czegos bylo brak.. Rafala..
Kiedy rozmowa z nim powrocila, staralam sie delikatnie poinformowac go co sie stalo w tym krotkim czasie.. Nie mogl w to uwierzyc.. Dopytywal kilka razy czy jestem z nim szczesliwa, czy go kocham.. wtedy wszystko pieknie sie ukladalo, powiedzialam ze tak.. po pol roku uczucie sie zmienilo na slabsze, zaczely sie klotnie i brak zrozumienia.. Ciagle byl mi potrzebny tylko ten jeden przyjaciel..ktory zawsze wyslucha, mimo ze sluchal to juz wiele razy, nigdy nie powiedzial "a nie mowilem?" cierpliwie sluchal i pomagal wszystko poskladac.. Co tu duzo mowic, przyjaciel jak z bajki :)
Czas uplywal, zaczely sie powazniejsze klotnie a Rafal nadal stal u mojego boku.. Pierwsze spotkanie od czasu kiedy dowiedzialam sie ze powrocil do dziewczyny bylo w bardzo odleglym czasie.. jakies 10 miesiecy, on nie mogl/nie chcial sie ze mna spotkac bo bylo to dla niego zbyt ciezkie.. Po tych 10 miesiecach jego widok byl.. ..byl ukojeniem i szczesciem.. szczery usmiech od ucha do ucha.. jego glos.. wszystko wrocilo.. wspomnienia dawaly o sobie znac.. Dowiedzialam sie ze probowal dzielic z kims zycie, ale nie udawalo sie.. slowa "kocham Cie" zabolaly, a przeciez powinny dawac szczescie.. nie moglam mu odpowiedziec na to szczerze.. i to najbardziej bolalo..
Moze kiedys bede w stanie szczerze i otwarcie odpowiedziec mu na to pytanie..:)

Jak napisal Rafal, nawzajem uczymy siebie tego skomplikowanego zycia.. W naszej znajomosci bylo tyle kretych drog i skomplikowanych.. Teraz jak na to patrze bylo wiele przeszkod w naszej znajomosci.. ale jednak nadal trzymamy sie razem.. czas nie gra roli.. Jak wszystko sie potoczy, zobaczymy.. miejmy nadzieje tylko ze w dobra strone wszystko zmierzy:)
Moze macie ochote cos od siebie napisac, co myslicie o tej dlugiej opowiesci.. ? jesli tak to przeczytamy to z przyjemnoscia :) )Pozdrawiam:)

[ Dodano: 2010-01-04, 18:01 ]
Nikt nie powiedział co o tym myśli. Dlaczego?? Bo to co jest napisane jest zbyt piękne żeby było prawdziwe. To piękno niszczy dzisiejszy dzień.
Dzień jak co dzień. Wstałem o 5 rano. Przygotowałem się i pojechałem do pracy. Bardzo fajnie było, pełno śmiechu mimo tego ze o tej porze roku pracujemy na dworze:-) Zadowolony Rafałek jak zawsze rozbawiał kumpli z pracy:P
Dostałem sms. Pomyślałem ze to napewno Ania, no albo jakaś głupia reklama typu "wygrałeś BMW..." Ale to była Ania:-) Bardzo się ucieszyłem widząc nadawce, ale nie byłem tak szczęśliwy widząc samą wiadomosc:(
"Michał prosi ciągle żebym dała mu szanse. Myślę żeby spróbowac jeszcze raz.. ?"
Teraz wiem jak ona się poczuła kiedy ja jej powiedziałem że wróciłem do byłej. Tak bardzo to boli.
Powiedziałem sobie że los daje mi ostatnia szanse na bycie z nią i obiecałem sobie że z nią będę. A jeśli nie to widocznie nie jestem jej wart. Teraz dochodzę do wniosku ze los zakpił ze mnie. Już kiedyś dowiedziałem się ze miłośc potrafi dac dwa razy więcej bólu niż szczęścia. Ale nie wiedziałem zę potrafi to czterokrotnie...
_________________
WE ARE THE BEST SO FUCK THE REST
Ostatnio zmieniony przez czesiek667 2009-12-31, 17:56, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 

     matra  



Tytuł: Buka zimna suka
Dołączyła: 15 Sty 2010
Posty: 1042
Skąd: Dolina Muminków

Wysłany: 2010-02-01, 16:57   

czesiek667 napisał/a:
Nikt nie powiedział co o tym myśli. Dlaczego?? Bo to co jest napisane jest zbyt piękne żeby było prawdziwe.

Przebrnęłam. Wprawdzie nigdy nie miałam problemów tego typu, więc może z ojej strony to łatwo mówić, ale skoro całość ciągnęła się aż tak długo, a oboje czuliście do siebie miętę, to czemu o siebie nie walczyliście? Nie rozumiem..

O miłostkach mówić nie będę, bo tech było od groma, ale żadna z nich nie jest warta najmniejszej uwagi. Swoją pierwszą prawdziwą i oczywiście wciąż aktualną miłość poznałam dwa lata temu [ah, to były czasy! :D ] no i cóż mogę więcej powiedzieć.. Na tym związku już poprzestanę (;
_________________
ocal życie - adoptuj!

m. gallery
 
 
 

     czesiek667  


Dołączył: 12 Sie 2007
Posty: 149
Skąd: Głogoczów

Wysłany: 2010-02-15, 11:11   

matra napisał/a:
oboje czuliście do siebie miętę, to czemu o siebie nie walczyliście?

Walczyłem i zwyciężyłem. Walentynki, kino, jedzenie... Na koniec dnia mówię że ja kocham. Popatrzyła na mnie z uśmiechem i powiedziała "Ja Ciebie też". Nie wiedziałem co powiedziec... Ale mój wyraz twarzy mówił sam za siebie :D Mooocno ja przytuliłem, byliśmy tak blisko. Miłośc jest najpiękniejszym uczuciem na ziemi!! Mojego szczęścia nie potrafię opisac a mojej miłości nie da się wyrazic słowami<zakochany>
_________________
WE ARE THE BEST SO FUCK THE REST
 
 
 

     RudeGirl  



Dołączyła: 23 Lut 2010
Posty: 18
Skąd: Twoja wyobraźnia

Wysłany: 2010-02-24, 15:46   

15 jestem z nim do dziś :)
 
 

     DrBlack 



Dołączył: 04 Lip 2010
Posty: 39
Skąd: Częstochowa

Wysłany: 2010-07-05, 15:15   

Jak tak czytam te wasze przygody miłosne to aż wam zazdroszczę. A to wszystko przez to, że mam już/dopiero 18 lat, a nigdy nie miałem dziewczyny. Nie chce tutaj powiedzieć, że nie interesowałem się dziewczynami, ale każda znajomość gdy przechodziła w coś więcej kończyła się na "zostańmy przyjaciółmi". Nie wiem, może zawsze popełniam ten sam błąd, nie mam pojęcia. Jakiś czas temu miałem kolejną taką "przygodę", która również zakończyła się tym samym... ale tej koleżance zależało na utrzymaniu kontaktu. Chociaż ona ma chłopaka. Mówią, że w tych sprawach trzeba mieć szczęście ... ale ja już chyba limit pecha wyczerpałem.
_________________
Miej wyjebane, a bedzie ci dane!
 
 

     Smarkej  



Tytuł: Skądinąd
Dołączył: 25 Mar 2010
Posty: 4996

Wysłany: 2010-07-05, 17:38   

swoją pierwszą miłość spotkałem, gdy miałem siedem lat, i ona też miała siedem lat, ale jak powiedziała mi, że ostatnią przeczytaną przez nią książką były "Kajtkowe przygody", przeraziłem się co niemiara i uciekłem czem prędzej. szkoda, że nie zapytałem, co było jej pierwszą książką, może bym się zastanowił.
_________________
It eluded us then, but that's no matter - tomorrow we will run faster, stretch out our arms further...
And one fine morning -

So we beat on, boats against the current, borne back ceaselessly into the past.
 
 

     BeautySK 



Dołączył: 03 Cze 2010
Posty: 20

Wysłany: 2010-07-07, 00:25   

Ja miałam 13 lat :D Do teraz jesteśmy przyjaciółmi :D On zakochany w mojej przyjaciółce a ja go wspieram:)) Niestety półtora roku temu poznalam takiego chłopaka.. pierwsza ale taka POWAZNA milosc. Pierwszy raz itd.. Bylismy razme rok. Teraz on miał inna dziewczyne ( a moze dalej z nia jest;/) a pisze od roku ciagle do mnie.. spotkalismy sie pare razy, przytulalismy i całowalismy. Okazało się że mnie okłamał;/
Że cały czas z nia był. CZyli ją zdradził ze mna;/ PRzez to sie obraziłam na niego. OStatnio znów pisał " Jesteś dalej zła?" . Faceci :zly:
_________________
" Wiesz prosiaczku , miłość jest wtedy kiedy kogoś lubimy za bardzo "
 
 

     anusiaSc  


Dołączyła: 09 Lip 2010
Posty: 22
Skąd: sosnowiec

Wysłany: 2010-07-10, 10:27   

nie wiem czy przez neta to jest własnie ta pierwsza miłość,bo jesli moze tak byc to miałam 16lat i po 3latach dopiero przestałam kochać, ale w porównaniu do tamtego a tego związku który nie jest wirtualny to powiem tak zakochałam się tak naprawde 4miesiace temu, a mam 19lat
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Reklama:
Prawdopodobnie najlepsze Forum Dyskusyjne
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Pomagamy:
pajacyk

Sitemap:
tematy i użytkownicy