• Szukaj • Użytkownicy • Grupy • Oferty Pracy • Korepetycje • Przyjaciele • Chwilówki Forum
• Rejestracja • Zaloguj • Album


Poprzedni temat :: Następny temat

Czy jesteś zazdrosny (a) ?
tak
46%
 46%  [ 54 ]
nie
11%
 11%  [ 13 ]
czasami
42%
 42%  [ 49 ]
Głosowań: 116
Wszystkich Głosów: 116

Autor Wiadomość

     kenusarf  



Zaproszone osoby: 1
Dołączył: 04 Sie 2006
Posty: 2354

Wysłany: 2007-10-04, 00:01   

sis napisał/a:
Monogamia to jedno, a zazdrość drugie. Jedno z drugim łączyć się nie musi.

Ale może to rozwiniesz? Czemu monogamia jeżeli ktoś nie jest zazdrosny i taki seks na boku w wykonaniu partnera jest mu obojętny (w końcu jego ciało i może z nim robić co chce)?
sis napisał/a:
Sformułuj tę myśl jeszcze raz, bo póki co pokrętna jest.

Już poprawiłem.
_________________
You know Sarge, I had a cat once, but everytime I tried to give him a bath, the fur stuck to my tongue.
 
 

     sis  



Zaproszone osoby: 2
Tytuł: zła starowinka
Dołączyła: 06 Maj 2007
Posty: 4092
Skąd: Poznań

Wysłany: 2007-10-04, 00:18   

kenusarf napisał/a:
Już poprawiłem.

Dziękuję ;]
kenusarf napisał/a:
Ale może to rozwiniesz?

Mogę rozwinąć, ale nie chcę powtarzać wątków, które już się w tym temacie pojawiły.
kenusarf napisał/a:
jeżeli ktoś nie jest zazdrosny i taki seks na boku w wykonaniu partnera jest mu obojętny

To są dwie odrębne sprawy. Brak zazdrości nie oznacza obojętności i przyzwolenia na dyskretny numerek gdzieś na boku.
_________________
najstarsza starowinka.

grlało, matulu
 
 

     kenusarf  



Zaproszone osoby: 1
Dołączył: 04 Sie 2006
Posty: 2354

Wysłany: 2007-10-04, 00:25   

sis napisał/a:
Brak zazdrości nie oznacza obojętności i przyzwolenia na dyskretny numerek gdzieś na boku.

Czemu? Przecież to jest jego/jej ciało może z nim robić co chce. Może sobie z kimś zatańczyć, wyjść do kina to może i uprawiać z kimś seks. Czyż nie?
_________________
You know Sarge, I had a cat once, but everytime I tried to give him a bath, the fur stuck to my tongue.
 
 

     sis  



Zaproszone osoby: 2
Tytuł: zła starowinka
Dołączyła: 06 Maj 2007
Posty: 4092
Skąd: Poznań

Wysłany: 2007-10-04, 00:53   

kenusarf napisał/a:
Przecież to jest jego/jej ciało może z nim robić co chce.

Z tego, co pamiętam, to był akurat argument zwolenników aborcji ;p

kenusarf napisał/a:
Może sobie z kimś zatańczyć, wyjść do kina to może i uprawiać z kimś seks. Czyż nie?

Czyż nie. Taniec czy wyjście do kina nie jest tym samym, co seks z innym partnerem niż swój własny.
_________________
najstarsza starowinka.

grlało, matulu
 
 

     AvallDream  



Dołączył: 01 Paź 2007
Posty: 34
Skąd: ja mam to wiedziec?

Wysłany: 2007-10-04, 01:08   
   Polecający: Google


U mnie jest tak, że miłość z zazdrością są totalnie nierozłączne, co nie znaczy, że nie ufam osobie, którą kocham po prostu bywam o nią zazdrosny ot i kropka.
_________________
"Remember: its better to burn out than to fade a way"
 
 
 

     agnes31 



Dołączył: 04 Paź 2007
Posty: 60

Wysłany: 2007-10-04, 17:00   

NIE MA MIŁOŚCI BEZ ZAZDROŚCI !!!!! :)
 
 

     kenusarf  



Zaproszone osoby: 1
Dołączył: 04 Sie 2006
Posty: 2354

Wysłany: 2007-10-04, 17:09   

sis napisał/a:
Taniec czy wyjście do kina nie jest tym samym, co seks z innym partnerem niż swój własny.

Taniec, wyjście do kina i seks to 3 zupełnie różne rzeczy... ale co z tego?
_________________
You know Sarge, I had a cat once, but everytime I tried to give him a bath, the fur stuck to my tongue.
 
 

     MissIndependent  



Dołączyła: 07 Sie 2007
Posty: 1000

Wysłany: 2007-10-05, 10:56   

kenusarf napisał/a:
Taniec, wyjście do kina i seks to 3 zupełnie różne rzeczy... ale co z tego?

ano to, że jak wchodzisz w związek to tracisz część swojej niezależności. nie ma już czegoś takiego:
kenusarf napisał/a:
Przecież to jest jego/jej ciało może z nim robić co chce. Może sobie z kimś zatańczyć, wyjść do kina to może i uprawiać z kimś seks.

...nie może też flirtować z jakąś laską bo taki ma kaprys i oczekiwać, że partnerka będzie siedzieć cicho jak myszka w kącie, że nie będzie zazdrosna albo że nie zrobi awantury. jak ktoś chce chodzić sobie do kina z różnymi osobami czy uprawiać seks z kim tylko ma ochotę to jest na to sposób: ZOSTAĆ SINGLEM.

wciąż uważam, że mimo wszystko ktoś ma prawo odczuwać zazdrość i ją okazywać, tak samo jak niezadowolenie z postępowania partnera.
_________________
"wierzę w Ciebie boś Ty wierna, wszechmocna i miłosierna xD" ..... :luka:
 
 
 

     Colorblind  



Tytuł: zielona maupa
Dołączyła: 20 Cze 2007
Posty: 8036
Skąd: Bimini iiii Finimini

Wysłany: 2007-10-05, 14:00   

kenusarf napisał/a:
Za to ja Wam zrobię numer i tak jakby zmienię stronę. ;>

Igor napisał/a:
zal mi Ciebie :( :( :( :(

radzę Igor dokładnie czytać temat

Igor napisał/a:
ale musi byc normalna nie chora

może już wiesz jaka jest ta "normalna" zazdrość w Twoim mniemaniu?

kenusarf napisał/a:
Czy możemy sobie wyobrazić związek, w którym nasz partner będzie uprawiał seks z innymi osobami? Jeżeli nie, to czy przypadkiem nie jest to objaw zazdrości?

możemy sobie coś takiego wyobrażać, tylko jaki jest sens takiego wyobrażania?

kenusarf napisał/a:
A może zazdrość to nie jest objaw braku zaufania, ale dopiero w połączeniu z brakiem zaufania staje czymś niepożądanym?

To brak zaufania przede wszystkim jest czymś niepożądanym w każdej postaci.

kenusarf napisał/a:
Przecież to jest jego/jej ciało może z nim robić co chce. Może sobie z kimś zatańczyć, wyjść do kina to może i uprawiać z kimś seks. Czyż nie?

Może, ale nie musi - jest takowa ewentualność, ale to nie oznacza, że tak się stanie, bycie w związku to przede wszystkim zaufanie, uczucie, gdy się kocha partnera to pragnie się bliskości z nim, tak więc taniec, wyjście do kina z partnerem ma inny wymiar niż ze znajomymi. Jeśli chodzi o seks to każdy wybiera to, co wg niego jest najlepsze - jeśli jakaś osoba odczuwa przyjemność tylko z tego, by jak z największą ilością osób uprawiać seks to jej prawo - tylko pytanie jest takie, czy to jest wartościowe, czy to daje jakieś głębsze spełnienie? Związek to jedność, będąc z kimś pragnie się tej osoby, jej obecności, jej bliskości, ufa się itp. - po co do tego ktoś inny, ktoś zupełnie obcy na chwilę?
_________________
"Dobrze jest, psiakrew, a kto powie, że nie, to go w mordę!"

"Doskonale. Wszystko przebiega zgodnie z moim planem. Jestem bezwzględnie inteligentny."

bo w życiu ważne jest poczucie koloru
 
 

     kenusarf  



Zaproszone osoby: 1
Dołączył: 04 Sie 2006
Posty: 2354

Wysłany: 2007-10-05, 14:39   

Colorblind napisał/a:
jeśli jakaś osoba odczuwa przyjemność tylko z tego, by jak z największą ilością osób uprawiać seks to jej prawo - tylko pytanie jest takie, czy to jest wartościowe, czy to daje jakieś głębsze spełnienie?

Ale jaki ma to związek z tematem? Załóżmy, że Twój partner chce seksu z kimś innym. I on się zgadza z tym, że to płytkie i bezwartościowe, ale nie wszystko co ludzie robią jest wartościowe, czemu więc akurat ta jedna rzecz jest inaczej traktowana?
A jak ktoś uprawia seks za pieniądze, żadnych uczuć, traktuje to wyłącznie jako pracę?
Colorblind napisał/a:
Związek to jedność, będąc z kimś pragnie się tej osoby, jej obecności, jej bliskości, ufa się itp. - po co do tego ktoś inny, ktoś zupełnie obcy na chwilę?

To po co tańczyć z kimś innym? Czemu stawiasz znak równości między związkiem a seksem, a jak się chce zatańczyć z kimś innym?
_________________
You know Sarge, I had a cat once, but everytime I tried to give him a bath, the fur stuck to my tongue.
 
 

     Igor 



Dołączył: 01 Paź 2007
Posty: 75

Wysłany: 2007-10-05, 14:45   

sam pewne granice dobrego smaku taniec z inna osoba do pewnych granic jest ok, ale ja raczej nie chcial bym zobaczyc jak moja Kobieta tanczy i sie ociera o jakiegos typa no chyba ze to kumpel ale tez sa granice :D :D :D tylko ze moze troche mozna je nagiac bo wiadomo ze to rodzina :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: zawsze oczekuje od Kobiety pelnego oddania i sam to daje nie slinie sie na widok innej nie ogladam sie i nie porownuje z kumplami to co innego ale to juz inna bajka :hyhy: :hyhy: :hyhy: :hyhy:
 
 

     agnes31 



Dołączył: 04 Paź 2007
Posty: 60

Wysłany: 2007-10-05, 14:46   

kenusarf napisał/a:
A jak ktoś uprawia seks za pieniądze, żadnych uczuć, traktuje to wyłącznie jako pracę?

Świat jest teraz dziwny,wiem że ludzie uprawiają sex jako sport,bez uczuć bez zobowiązan,tylko dla zabawy
 
 

     MissIndependent  



Dołączyła: 07 Sie 2007
Posty: 1000

Wysłany: 2007-10-05, 15:06   

kenusarf napisał/a:
Załóżmy, że Twój partner chce seksu z kimś innym.

on chce, ona ma prawo się nie zgodzić na taki układ. teraz on ma do wyboru: albo to zrobi i zaryzykuje, że straci swoją (niby) ukochaną albo uszanuje jej życzenie i będzie wierny. proste. można też poszukać kogoś, kto godzi się na dzielenie się partnerem z większą liczbą osób (dzielenie się w sensie seksualnym oczywiście), będzie problem z głowy.
_________________
"wierzę w Ciebie boś Ty wierna, wszechmocna i miłosierna xD" ..... :luka:
 
 
 

     Colorblind  



Tytuł: zielona maupa
Dołączyła: 20 Cze 2007
Posty: 8036
Skąd: Bimini iiii Finimini

Wysłany: 2007-10-05, 18:10   

kenusarf napisał/a:
Czemu stawiasz znak równości między związkiem a seksem, a jak się chce zatańczyć z kimś innym?

Nie stawiam znaku równości, ale uważam, że seks jest częścią związku, nie wyobrażam sobie bym uprawiała seks z osobą, której nie kocham i która mnie nie kocha.

kenusarf napisał/a:
To po co tańczyć z kimś innym?

Jeśli chodzi o taniec to wiadomo, że inaczej tańczy się ze swoim partnerem, a inaczej z kolegą - i słowo "inaczej" oznacza tu dla mnie to, co się czuje podczas takiego tańca, to, co się przeżywa

kenusarf napisał/a:
Załóżmy, że Twój partner chce seksu z kimś innym. I on się zgadza z tym, że to płytkie i bezwartościowe, ale nie wszystko co ludzie robią jest wartościowe, czemu więc akurat ta jedna rzecz jest inaczej traktowana?

Załóżmy. Wtedy bym się zapytała partnera, co by mu to dało. Poza tym gdyby się zgodził z tym, że to płytkie i bezwartościowe, gdyby sobie zdawał z tego sprawę to by mu na tym w ogóle nie zależało, po co zabiegać o coś, co nie ma wartości?
_________________
"Dobrze jest, psiakrew, a kto powie, że nie, to go w mordę!"

"Doskonale. Wszystko przebiega zgodnie z moim planem. Jestem bezwzględnie inteligentny."

bo w życiu ważne jest poczucie koloru
 
 

     kenusarf  



Zaproszone osoby: 1
Dołączył: 04 Sie 2006
Posty: 2354

Wysłany: 2007-10-06, 09:54   

Colorblind napisał/a:
że seks jest częścią związku, nie wyobrażam sobie bym uprawiała seks z osobą,

Ale jak Twój partner Ci, że on sobie nie wyobraża, że mógłby zatańczyć z kimś kogo nie kocha? Czy to będzie wystarczający argument, abyś w czasie związku nie tańczyła z nikim innym?

Colorblind napisał/a:
Jeśli chodzi o taniec to wiadomo, że inaczej tańczy się ze swoim partnerem, a inaczej z kolegą - i słowo "inaczej" oznacza tu dla mnie to, co się czuje podczas takiego tańca, to, co się przeżywa


A jak Twój partner inaczej będzie uprawiał seks z Tobą, a inaczej z koleżanką? Z Tobą będzie przeżywał, a z koleżanką to tylko dla zabawy?
Colorblind napisał/a:
gdyby sobie zdawał z tego sprawę to by mu na tym w ogóle nie zależało, po co zabiegać o coś, co nie ma wartości?

Wszystko co robisz w życiu jest wartościowe? Śmiem wątpić...

Dlaczego po prostu nie przyznasz, że jak kogoś kochasz to chcesz mieć go tylko dla siebie? Czy uważasz, że jest w tym coś niestosownego?
_________________
You know Sarge, I had a cat once, but everytime I tried to give him a bath, the fur stuck to my tongue.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Reklama:
Prawdopodobnie najlepsze Forum Dyskusyjne
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Pomagamy:
pajacyk

Sitemap:
tematy i użytkownicy