• Szukaj • Użytkownicy • Grupy • Oferty Pracy • Korepetycje • Przyjaciele • Chwilówki Forum
• Rejestracja • Zaloguj • Album


Poprzedni temat :: Następny temat
Autor Wiadomość

     Karczoch  



Tytuł: Tumnus
Dołączyła: 30 Sty 2008
Posty: 1715
Skąd: Cieszyn/B-Biała

Wysłany: 2008-03-21, 16:12   

sis napisała, że nie wybiera się tego w religii, co ci się tylko podoba, a resztę odrzuca.
zgadzam się z tym w 100%!

miss, mam wrażenie, że mylisz pojęcie "grzechu" i nieposłuszeństwa wobec zasad z nieuznawaniem i niewierzeniem w te zasady.

MissIndependent napisał/a:
zgadza się z całością czegokolwiek?? czy katolik jak skłamie nie jest już katolikiem??


można się zgadzać z tym, że kłamanie jest złe, a mimo to kłamać.
ja jestem katoliczką, wiem, że kłamanie jest złe i ZGADZAM się z tym. ale kłamię, staram się tego nie robić ale jednak kłamię.

z tym kłamaniem to przykład oczywiście, można dopasowac do tego COKOLWIEK.
_________________

serwus, madonna.


Ekshibicjoniści swoich czarnych myśli
pełnią co dzień swoją straż.[b]

[b](na wódce z Gałczyńskim, wrócę niebawem)
 
 
 

     MissIndependent  



Dołączyła: 07 Sie 2007
Posty: 1000

Wysłany: 2008-03-21, 16:37   

cotopaxi napisał/a:
a ty dbasz o dobra zabawe.

hmm, seks to tylko zabawa.... nie wiedziałam :chytry: jak zacznę się puszczać i sypiać z kim popadnie to wtedy bd dbała o dobrą zabawę :chytry:

cotopaxi napisał/a:
prawdziwy katolik zostalby. ludziom wierzacym prawdziwie wiara daje sile, jesli nie daje sily Tobie do powstrzymania sie od czegos tak blahego jak seks... coz.

1. skąd wiesz co prawdziwy katolik by zrobił skoro katoliczką nie jesteś?? myślisz, że jak katolik to zaraz święty altruista, który nic innego nie zrobi tylko będzie się poświęcał całe życie?? :chytry:
2. seks jest błahą sprawą?? słuchaj, jakby to była błaha sprawa to czemu nie sypiać z kim popadnie?? albo odwrotnie: po co seks w małżeństwie?? przecież on jest błachy i nawet niepotrzebny... tyle jest innych posobów na okazanie uczucia... :oczami: dla mnie seks to coś naturalnego w związku, tym bardziej jeśli to poważny związek, nic na to nie poradzę. może mam spaczone sumienie :oczami: nie twierdze natomiast, że to po bożemu. ale mimo wszystko czyję się katoliczką, bo w przeciwieństwie do Ciebie nie tylko wierze w Boga, ale i w te obrzędy, i mam wystarczająco dużo szacunku do sakramentów, by nie iść do spowiedzi i kłamać, by uzyskac rozgrzeszenie.

Karczoch napisał/a:
miss, mam wrażenie, że mylisz pojęcie "grzechu" i nieposłuszeństwa wobec zasad z nieuznawaniem i niewierzeniem w te zasady.

odniosłaś złe wrażenie. napisałam ,ze nie udaje mi się tego przestrzegać, być może uczucie przesłoniło mi religię i dlatego gdy moja głowa mówi mi, że nie powinnam sypiać z narzeczonym, moje serce mówi mi inaczej. to nie znaczy, że nie zdaję sobie sprawy, że grzeszę i że zachowuje się niezgodnie z przykazaniami :oczami: natomiast nigdzie nie napisałam, że najlepiej znieść tą zasadę, bo na pewno jest niepotrzebna. chyba powtarzam to co już napisałam wcześniej....
_________________
"wierzę w Ciebie boś Ty wierna, wszechmocna i miłosierna xD" ..... :luka:
 
 
 

     cotopaxi  



Dołączyła: 13 Sty 2008
Posty: 252
Skąd: 3-c/poznn

Wysłany: 2008-03-21, 17:06   

Cytat:
hmm, seks to tylko zabawa.... nie wiedziałam jak zacznę się puszczać i sypiać z kim popadnie to wtedy bd dbała o dobrą zabawę

chodzilo mi bardziej o porownanie wymiaru duchowego z ziemskim. dbasz o to zeby bylo ci dobrze tu, na ziemi. wierzysz w niebo? wierzysz, ze ida do nieba ludzie, ktorzy szanowali fundamenty swojej wiary? chcialabys pojsc do nieba? tak? zle wiadomosci: wg nauki kosciola kazdym grzechem oddalasz od siebie zarowno boga jak i niebo. a co jest wazniejsze dla ciebie, zycie doczesne czy wieczne? tylko nie mow, ze zycie wieczne masz gdzies... zadaj tez sobie pytanie, czy twoj chlopak uszanowalby gdybys powiedziala mu: jestem katoliczka, nie chce uprawiac seksu przed slubem. jesli jestes pewna na 100procent ze tak (a pewna na 100procent byc tego NIE MOZESZ) to super. a jesli by nie uszanowal, to nie jest wart tego, zeby isc z nim do lozka.

Cytat:
skąd wiesz co prawdziwy katolik by zrobił skoro katoliczką nie jesteś?? myślisz, że jak katolik to zaraz święty altruista, który nic innego nie zrobi tylko będzie się poświęcał całe życie??

chodzilam na religie. sluchalam uwaznie ksiezych wykladow. dluuugi czas chodzilam do kosciola. wychowalam sie w katolickiej rodzinie. chyba tylko stad. poza tym... NIE, TO CHYBA NAPRAWDE NIE DO POMYSLENIA - poswiecic cale zycie religii? skadze, po co, to tylko religia.
wiesz. religia to pewne wzory postepowania, jakies zasady z ktorymi sie utozsamiasz. ja wolalabym umrzec niz odstapic od swoich zasad.
_________________
yeah, I do like open windows

Go forth on your path, as it exists only through your walking.
 
 
 

     MissIndependent  



Dołączyła: 07 Sie 2007
Posty: 1000

Wysłany: 2008-03-21, 17:16   

cotopaxi napisał/a:
jesli jestes pewna na 100procent ze tak (a pewna na 100procent byc tego NIE MOZESZ) to super.

czemu nie mogę?? mam nie wierzyć temu co sam mi powiedział, co sam mi dał nie raz do zrozumienia?? hmm, ciekawe..... wtedy musiałabym poważnie przemyśleć kwestię małżeństwa. na szczęście: nie muszę. jestem tego tak samo pewna, jak tego, że wychodząc za niego robię najlepszy krok w swoim życiu, jak tego, że jeśli wpadnę przed ślubem nie zostanę na lodzie i tak samo jak jestem pewna kilku innych rzeczy jeśli chodzi o mój związek.

cotopaxi napisał/a:
ja wolalabym umrzec niz odstapic od swoich zasad.

ja też. ale dla mnie najważniejsze jest uczucie i decyzja a nie sama ceremonia ślubu.

najwyraźniej chodzenie na religię dało Ci suchy obraz religii i jej zasad, natomiast nic nie wiesz o rozterkach i kłopotach katolików. nie rób mi psychoanalizy. ja doskonale wiem, w jakiej znajduję się sytuacji.
_________________
"wierzę w Ciebie boś Ty wierna, wszechmocna i miłosierna xD" ..... :luka:
 
 
 

     cotopaxi  



Dołączyła: 13 Sty 2008
Posty: 252
Skąd: 3-c/poznn

Wysłany: 2008-03-21, 17:59   

Cytat:
najwyraźniej chodzenie na religię dało Ci suchy obraz religii i jej zasad, natomiast nic nie wiesz o rozterkach i kłopotach katolików.

wypraszam sobie, chyba sie nie znamy.
Cytat:
ale dla mnie najważniejsze jest uczucie i decyzja a nie sama ceremonia ślubu.

wybacz, ale dla katolika 'sama ceremonia slubu' to moment przelomowy, moment w ktorym bog udziela blogoslawienstwa zwiazkowi. a jesli wazniejsze jest dla ceibie uczucie od chrzescijanstwa, to pomylilas religie...
Cytat:
mam nie wierzyć temu co sam mi powiedział

slowo ma wielka moc ale niewiele znaczy. zeby byc pewna czegos na 100% musialabys to sprawdzic, niestety wnioskuje ze na to za pozno.
_________________
yeah, I do like open windows

Go forth on your path, as it exists only through your walking.
 
 
 

     MissIndependent  



Dołączyła: 07 Sie 2007
Posty: 1000

Wysłany: 2008-03-21, 18:14   

cotopaxi napisał/a:
wypraszam sobie, chyba sie nie znamy.

wyciągnęłam wniosek z Twoich postów. zresztą sama przyznałaś, że nie rozumiesz, co kieruje ludźmi którzy pomimo tego, że czują się katolikami, a z jakiegoś powodu nie zachowują przykazań w 100%

cotopaxi napisał/a:
wnioskuje ze na to za pozno.

źle wnioskujesz. wszystkie 'testy', które zrobiłam na moim facecie jeszcze przed zaręczynami, zdał śpiewająco. nie mam powodu, by mieć najmniejsze wątpliwości co do niego.

cotopaxi napisał/a:
ale dla katolika 'sama ceremonia slubu' to moment przelomowy, moment w ktorym bog udziela blogoslawienstwa zwiazkowi.

1. zapomniałaś okreslenia 'prawdziwego'.... 2. dla katolika to powinien być moment przełomowy i w jakimś stopniu jest (jak sama stwierdziłaś, Bóg daje wtedy błogosławieństwo), życie pokazuje, że różnie z tym bywa....

cotopaxi napisał/a:
pomylilas religie...

pomyliłabym religię, gdybym była ateistką lub muzułmanką, a udawała katoliczkę.

chyba rzeczywiście sie nie tylko nie znamy, ale i nie rozumiemy. nie lubię jak ktoś mi mówi, co ja 'pewnie myślę', co 'mi się pewnie wydaje'
_________________
"wierzę w Ciebie boś Ty wierna, wszechmocna i miłosierna xD" ..... :luka:
 
 
 

     sis  



Zaproszone osoby: 2
Tytuł: zła starowinka
Dołączyła: 06 Maj 2007
Posty: 4092
Skąd: Poznań

Wysłany: 2008-03-21, 18:24   

MissIndependent napisał/a:
cotopaxi napisał/a:
ale dla katolika 'sama ceremonia slubu' to moment przelomowy, moment w ktorym bog udziela blogoslawienstwa zwiazkowi.


1. zapomniałaś okreslenia 'prawdziwego'.
O, to jest ktoś tak, jak "katolik nieprawdziwy"? To zasadniczo zmienia postać rzeczy i całej tej dyskusji xD
_________________
najstarsza starowinka.

grlało, matulu
 
 

     cotopaxi  



Dołączyła: 13 Sty 2008
Posty: 252
Skąd: 3-c/poznn

Wysłany: 2008-03-22, 09:56   

wobec tego wyjasniam.
prawdziwy katolik to katolik.
nieprawdziwy katolik, to nie katolik. stad wniosek ze
Cytat:
dla katolika 'sama ceremonia slubu' to moment przelomowy, moment w ktorym bog udziela blogoslawienstwa zwiazkowi.

slowo katolik odnosi sie tu do kazdego katolika. "katolicy" ktorzy mysla inaczej nie sa katolikami.
Cytat:
co kieruje ludźmi którzy pomimo tego, że czują się katolikami, a z jakiegoś powodu nie zachowują przykazań w 100%

gdyby czuli sie katolikami, naruszanie PODSTAWOWCYH przykazan nie sprawialoby im tyle klopotow co tobie. pisalam juz o blahosci seksu. nie jest to rzecz, przed ktora dwoje doroslych kochajacych sie ludzi (z ktorych przynajmnje jedno jest katolikiem) nie moze sie powstrzymac w imie JAK BY NIE BYLO - SWOICH WLASNYCH ZASAD...
_________________
yeah, I do like open windows

Go forth on your path, as it exists only through your walking.
 
 
 

     bro  



Dołączył: 08 Wrz 2007
Posty: 2320

Wysłany: 2008-03-22, 15:11   

cotopaxi napisał/a:
"katolicy" ktorzy mysla inaczej nie sa katolikami
o to ciekawe, to ja bym jeszcze poprosił definicję katolika i określenie dokładnie jego działań, żebym mógł oddzielić ziarno od plew

cotopaxi napisał/a:
gdyby czuli sie katolikami, naruszanie PODSTAWOWCYH przykazan nie sprawialoby im tyle klopotow co tobie
:zdziwko: :zdziwko: no teraz się dowiaduję, że normalną rzeczą jest naruszanie zasad przez katolika, co za kwiatki...
 
 

     MissIndependent  



Dołączyła: 07 Sie 2007
Posty: 1000

Wysłany: 2008-03-22, 15:21   

cotopaxi, najwyraźniej to jest Twój podział katolików. mówiąc, że ktoś jest 'prawdziwy' albo nie, oceniasz osobę, często nawet jej nie znając ani nie rozumiejąc, więc niech do Ciebie dotrze, że możesz w tej ocenie srodze sie pomylić.

cotopaxi napisał/a:
"katolicy" ktorzy mysla inaczej nie sa katolikami.

katolicy, którzy w ogóle nie myślą o tym dlaczego powinni wierzyć w takie a nie inne zasady i nawet przez chwilę nie przejdzie im przem myśl, że może być ciupkę inaczej niż to wszyscy księża mówią, jak dla mnie też nie są 'prawdziwymi' katolikami (jesli miałabym się posłużyć Twoim podziałem), co najwyżej trochę bezmyślnymi.... wiesz dlaczego wielu katolików nie przestrzega 6 przykazania?? bo nie uważają, że kochając się z chłopakiem/dziewczyną/narzeczonym/narzeczoną robią coś złego. nie uważają seksu przedślubnego za coś brudnego tylko za okazanie uczucia, w sposób szczególny. nie uważają, że zachowują się w sposób egoistyczny i że myślą tylko o swojej przyjemności, tak jak to przedstawia Kościół. mówię tu o poważnych związkach, a nie przelotnych - żebyśmy się dobrze zrozumiały. a jednak ktoś może uznawać się dalej za katolika. nie odchodzi się z Kościoła przez jeden grzech, który zresztą przestanie istnieć w momencie zawarcia ślubu. taka mentalność.

cotopaxi napisał/a:
gdyby czuli sie katolikami, naruszanie PODSTAWOWCYH przykazan nie sprawialoby im tyle klopotow co tobie.

1. chcesz mi powiedzieć, że wiesz lepiej co ludzie czują w związku ze swoją własną wiarą niż sami zainteresowani?? :chytry:
2. napisała, gdzieś, że że dla mnie to jest normalne zachowanie i że nie mam w związku z tym problemu?? tego też sobie nie przypominam :chytry: taką podjęłam decyzję. Ty nie musisz tego rozumieć, a skoro nie rozumiesz - przystopuj z pochopnym ocenianiem i udawaniem, że wiesz co ja myślę albo czuję albo jak traktuję moją wiarę.

cotopaxi napisał/a:
pisalam juz o blahosci seksu.

wyraziłaś swoje zdanie co do błahości seksu. ja się nie muszę z tym zgodzić.

cotopaxi napisał/a:
SWOICH WLASNYCH ZASAD...

eeee.... katolickich zasad. nie myl tego. powstrzymywanie się od okazywania sobie miłości na różne sposoby nie należy do moich zasad.
_________________
"wierzę w Ciebie boś Ty wierna, wszechmocna i miłosierna xD" ..... :luka:
 
 
 

     cotopaxi  



Dołączyła: 13 Sty 2008
Posty: 252
Skąd: 3-c/poznn

Wysłany: 2008-03-22, 19:19   

uwazam, ze jesli nie utozsamiasz sie z katolickimi zasadami, nie jestes katoliczka.
a jesli wyrzuty sumienia nie sa wieksze niz przyjemnosc czerpana z aktu popelniania grzechu, to znaczy ze sie z nimi nie utozsamiasz.
bez odbioru, ta dyskusja przestaje miec sens bo ani ty mnie nie przekonasz ze jestes katoliczka, ani ja ciebie ze nia nie jestes a swoje zdanie na temat postu pierwszego w tej dyskusji juz dawno wyrazilam.
_________________
yeah, I do like open windows

Go forth on your path, as it exists only through your walking.
 
 
 

     Zombwbij  


Dołączył: 24 Paź 2006
Posty: 1034

Wysłany: 2008-03-26, 17:35   

Karczoch napisał/a:
jeżeli wierzysz, naprawdę sądzisz, że twoja ciąża to czysty przypadek?
Biologia wyjaśnia temat.

cotopaxi napisał/a:
malzenstwo 'sluzy' (czy raczej powinno, bo jak widzimy nie wszyscy chrzescijanie sie do tego stosuja) plodzeniu potomkow
To, że wiele osób robi coś, nie znaczy, że to coś jest poprawnym.

Karczoch napisał/a:
jeżeli ktoś naprawdę wierzy, to chce praktykować

Karczoch napisał/a:
jeżeli ktoś uważa, że "wierzy, a nie praktykuje" to znaczy, że nie jest uświadomiony co robi, w co wierzy
Dlaczego?

cotopaxi napisał/a:
wierze ze istnial jezus
Nie wierzysz, tylko wiesz.

MissIndependent, Ty również możesz się mylić.
_________________
""Boże" chroń mnie od przyjaciół."
 
 

     bro  



Dołączył: 08 Wrz 2007
Posty: 2320

Wysłany: 2008-03-27, 08:40   

cotopaxi napisał/a:
tlumaczenie swoich grzechow milosierdziem jezusa
możesz mi wskazać, gdzie tu ktoś napisał coś w stylu : grzeszę, bo Bóg jest miłosierny??
cotopaxi napisał/a:
brak wrazliwosci zwlaszcza pare dni po wielkiejnocy
bardzo nieładnie cotopaxi, bardzo nieładnie
 
 

     cotopaxi  



Dołączyła: 13 Sty 2008
Posty: 252
Skąd: 3-c/poznn

Wysłany: 2008-03-27, 09:06   

Cytat:
cotopaxi napisał/a:
brak wrazliwosci zwlaszcza pare dni po wielkiejnocy
bardzo nieładnie cotopaxi, bardzo nieładnie

o co chodzi?

Cytat:
możesz mi wskazać, gdzie tu ktoś napisał coś w stylu : grzeszę, bo Bóg jest miłosierny??

tak zrozumialam kawalek z postu Fantasmagorii:
Cytat:
Pewnie też wiesz o drzazde w oku bliźniego i o tym , że Jezus jest miłosierny . To, że wiele osob zyje w grzechu to ICH sprawa i ICH sumienia, a Tobie nic do tego.


ps
a propos drzazgi w oku blizniego - ja nie postepuje wbrew swoim zasadom a innych nie mam.
a propos 'wiele osob zyje w grzechu i to ich sprawa' - to po co ta dyskusja i po co ktos sie nas pyta czy zgrzeszyc czy nie?
_________________
yeah, I do like open windows

Go forth on your path, as it exists only through your walking.
 
 
 

     MissIndependent  



Dołączyła: 07 Sie 2007
Posty: 1000

Wysłany: 2008-03-27, 10:12   

cotopaxi napisał/a:
dziwi mnie tylko, ze im nie przeszkadza to w takim stopniu, by chcieli to zmienic.

rzeeeeeczywiście, bardzo trudno zrozumieć, że dla ludzi seks jest sposobem okazania uczuć i czasem nie widzą powodu, by z tego rezygnować, bo Kościół tak mówi..... myślisz, że katolicy to jacyś inni ludzie, inaczej myślą i w ogóle są święci?? nie. są ludźmi tak samo jak i Ty. mają te same potrzeby i te same kłopoty co reszta społeczeństwa. i nie wiem czemu Cię to wszystko dziwi.... może Ty będąc katoliczką zrezygnowałabyś z niektórych rzeczy, a uczucie do kogoś pewnie nie byłoby na pierwszym miejscu. Kościól powie - seks i antykoncepcja są złe, i pewnie byś się z tym zgodziła bez szemrania. rozpie***yło by Ci się pierwsze małżeństwo to już do końca życia żyłabyś pewnie w celibacie i z nikim byś się nie związała, bo KK zabrania... proszę bardzo. ale nie wszyscy ludzie postąpią tak samo. nie przeczę, że wiesz o wierze katollickiej całkiem sporo, ale już Ci wcześniej napisałam: ta Twoja wiedza jest na poziomie religioznawstwa, a to akurat Ci nie wystarczy do oceniania to jest 'prawdziwym' katolikiem a kto nie. co najwyżej możesz podzielić na katolikiem praktykujących i niepraktykujących.

cotopaxi napisał/a:
a propos 'wiele osob zyje w grzechu i to ich sprawa' - to po co ta dyskusja i po co ktos sie nas pyta czy zgrzeszyc czy nie?

1. o ile się nie mylę autorka tematu zapytała, jak sprawę współżycia z narzeczonym widzi Kościół, czy to tak wielki grzech czy nie.... nikt nie pytał czy ma grzeszyć. ja też o radę nie prosiłam.
2. dyskusja jest całkiem przyzwoita i byćmoże warta prowadzenia, jeśli wyciąć kawałki, gdzie oceniasz wiarę ludzi, którzy świadomie żyją w grzechu. nie jesteśnajbardziej kompetentną osoba do oceniania takich ludzi.
_________________
"wierzę w Ciebie boś Ty wierna, wszechmocna i miłosierna xD" ..... :luka:
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Reklama:
Prawdopodobnie najlepsze Forum Dyskusyjne
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Pomagamy:
pajacyk

Sitemap:
tematy i użytkownicy