• Szukaj • Użytkownicy • Grupy • Oferty Pracy • Korepetycje • Przyjaciele • Chwilówki Forum
• Rejestracja • Zaloguj • Album


Poprzedni temat :: Następny temat
Autor Wiadomość

     bro  



Dołączył: 08 Wrz 2007
Posty: 2320

Wysłany: 2008-03-27, 10:13   

cotopaxi napisał/a:
o co chodzi?
o to, że nie przystoi moim zdaniem, używać takich argumentów

cotopaxi napisał/a:
tak zrozumialam kawalek
fakt, trochę trudno to zrozumieć, ja bym jednak inaczej do tego podszedł : nie mamy prawa oceniać innego człowieka bo też grzeszymy, tak jak i on/ona; Jezus nikogo nie odtrąca niezależnie od tego, ile ktoś grzeszy (co nie jest usprawiedliwieniem do grzeszenia) itd. itp. W każdym razie taką interpretację jak Twoja trudno mi wyłuskać z tego fragmentu.

cotopaxi napisał/a:
to po co ta dyskusja i po co ktos sie nas pyta czy zgrzeszyc czy nie?
Tylko zwróć uwagę na to kto założył temat, a kto napisał, że to sprawa ludzi czy żyją w grzechu.
 
 

     cotopaxi  



Dołączyła: 13 Sty 2008
Posty: 252
Skąd: 3-c/poznn

Wysłany: 2008-03-27, 17:35   

Cytat:
rzeeeeeczywiście, bardzo trudno zrozumieć, że dla ludzi seks jest sposobem okazania uczuć i czasem nie widzą powodu, by z tego rezygnować, bo Kościół tak mówi..

niewielka czesc katolikow interpretuje zakaz w ten sposob: nie bedziemy uprawiac seksu poniewaz i bez tego sie kochamy, niech wiec wstrzemiezliwosc bedzie tego dowodem.

Cytat:
Skoro Katolicy są niby bezgrzeszni to w takim razie po co spowiedź?

wiemy, ze nie sa bezgrzeszni. ale spowiedz wymaga spelnienia tzw warunkow dobrej spowiedzi czego katolik uczy sie przez cale zycie; minowicie: 1) rachunek sumienia 2) żal za grzechy 3) mocne postanowienie poprawy 4) spowiedź 5) zadośćuczynienie.
(kolejnosc podpowiadal: google). spowiedz jest waznym elementem zycia kazdego katolika. pod warunkiem, ze nie podchodzi sie do konfesjonalu jedynie z zamiarem spelnienia obowiazku. jesli nie nastepuje MOCNE POSTANOWIENIE POPRAWY spowiedz nie jest wazna. pytanie 'po co spowiedz' jest wiec uzasadnione. PO CO SPOWIEDZ SKORO ZADKO KIEDY KTOS SPELNIA JEJ WARUNKI.
Cytat:
Brak Ci argumentów oraz hm... doświadczenia? Odnoszę wrażenie, że może skonczyłaś religioznawstwo ?

argumentow - moze
doswiadczenia - sprzeciw
religioznawstwo - nie, wystarczy uwaznie sluchac tego co ksiadz mowi podczas mszy i na religii. wychowano mnie w rodzinie chrzescijanskiej wiec przez jakis czas uczeszczalam i na jedno i na drugie, potem tylko na drugie - z czystej ciekawosci i w celu wkurzania katechety przyznawaniem sie do bycia agnostykiem i jednoczesnegej znajomosci pisma swietego.
_________________
yeah, I do like open windows

Go forth on your path, as it exists only through your walking.
 
 
 

     cotopaxi  



Dołączyła: 13 Sty 2008
Posty: 252
Skąd: 3-c/poznn

Wysłany: 2008-03-27, 18:47   

Cytat:
I nie musi się pojawiać ktoś, kto nakłada na niego pietno niczym na jakiegoś zbrodniarza, bo ma świadomość tego, co robi.
nie pietnuje tylko wyrazam opinie.

Cytat:
jednak wiele osób pragnie okazać partnerowi miłość w najmocniejszy sposób, wiedząć, że chce z nim spędzić resztę życia, ale nie jest to jeszcze czas na małżęństwo.
wiec jakiz jest ten najmocniejszy sposob? seks? ja myslalam ze wlasnie przysiega malzenska... alez ze mnie pusty faryzeusz

Cytat:
Teraz każdy woli najpierw skonczyć studia, znaleźć pracę, a przede wszystkim poznać drugą osobę na tyle dobrze, by nie rozwodzić sie po 5 latach z 2 dzieci. Kiedyś małżeństwa zawierano po miesiącu znajomości i żyło się {oczywiście nie we wszystkich przypadkach} nieszczęśliwie i tak naprawde samotnie.

naprawde myslisz, ze wspolzycie,mieszkanie z partnerem przed slubem i znanie go dluzej niz znano sie przed slubem kiedystam uchroni kazdego przed rozwodem... bladzic jest rzecza ludzka. a moze przeanalizowanie konsekwencji jakie ono ze soba niesie (wlacznie z przyjemnosciami) oraz zinterpretowanie tresci owej przysiegi pozwoli dostrzec jego powage i uchroni przed rozwodami? z tego co wiem jest ich coraz wiecej, a nie coraz mniej, jak sugerowalaby twoja wypowiedz.

btw jesli chodzi o rozwody, spytaj dowolnego ksiedza dlaczego kosciol ich nie uznaje. kosciol nie uznaje rozwodow, bo katolik z zalozenia wierzy w boga i w to, ze bog pomoze mu przetrwac najgorsze, ale to chyba niezbyt przemawia do kogokolwiek.
_________________
yeah, I do like open windows

Go forth on your path, as it exists only through your walking.
 
 
 

     cotopaxi  



Dołączyła: 13 Sty 2008
Posty: 252
Skąd: 3-c/poznn

Wysłany: 2008-03-27, 19:59   

Cytat:
Ale czasem smutno jest gdy Twój mąż nagle oznajmia, że chyba się zakochał i ze wszystko poszło zbyt szybko.

wiadomo, ze lepiej uslyszec to od chlopaka, ktory przeleciwszy cie moze powiedziec to samo. nie mowie, ze ludzie powinni sie pobierac jak najszybciej, zgadzam sie, ze trzeba poznac druga osobe przed slubem. ale niektorzy podchodza do tego w ten sposob: 'musimy sie przespac przed slubem zeby sprawdzic czy do siebie pasujemy'. takie 'pasownie do siebie' chyba nie jest najwazniejsze. inni chca 'udowodnic' ze kochaja wlasnie poprzez seks przed slubem. dlaczego nie udowodnic sobie tego w odwrotny sposob, skutecznieszy a przy tym zgodny z wasza religia?

Cytat:
ludzie od zawsze składają tą samą przysięgę i jak widać nie chroni ona przed rozwodem
tak samo jak uprawianie seksu przed slubem przed rozwodem nikogo nie uchroni

Cytat:
Chodzi mi o to, że znając osobę z którą planujesz złączyć swoje życie wiesz, że naprawde tego chcesz.

bywa ze ludzie znaja sie od dziecka a rezultatem i tak jest rozwod. w tej kwestii wiec zadna metoda nie jest skuteczna.
Cytat:
Jesli już wspomniałaś o mieszkaniu razem. IMO to jest najlepszy pomysł. Można nawet nie uprawiać seksu, spać w oddzielnych pokojach, ale poznajesz swojego partnera takim jakim jest w praktycznie każdej sytuacji. Nie unikniesz przykrego rozczarowania gdy pol roku po ślubie okarze się , że Twój idealny wspolmałżonek ma więcej wad niż byłas w stanie sobie wyobrazić i jest Ci po prostu cięzko wytrzymac z nim pod jednym dachem .

skoro 'mozna nawet nie uprawiac seksu' to dlaczego sie to robi usprawiedliwiajac tym, ze chce sie lepiej poznac druga osobe ergo okazac jej milosc? nie napisalam nigdy ze jestem przeciwko mieszkaniu razem, o ile wiem to kosciol tez tego nie zabrania (pod wyzej wspomnanym, zaniedbywanym warunkiem). i zgadzam sie jak najbardziej, ze moze to spowodowac 'lepsze poznanie' partnera przed slubem. ale i to nie jest skuteczne jesli chodzi o ochrone przed rozwodem. podejrzewam, ze jesli ludzie mieszkaja razem przed slubem, skutkiem moze byc jedynie 'wiem na co sie zgadzam i jesli podejme decyzje o rozwodzie jego/jej zwyczaje/zachowania nie beda tego powodem'.
Cytat:
Dlatego tak ważne jest to, czy ZNASZ osobę, z którą spędzisz następne 50 lat... Chyba, że okres po ślubie jest dla Ciebie po to, żeby się poznać...

pisalismy o seksie przed slubem; jestem jak najbardziej za poznaniem sie przed zawarciem malzenstwa. ale nie uwazam, ze seks jest aspektem malzenstwa mogacym doprowadzic do jego rozpadu. przynajmniej nie powinien byc, jesli dwoje ludzi kocha sie naprawde.
_________________
yeah, I do like open windows

Go forth on your path, as it exists only through your walking.
 
 
 

     MissIndependent  



Dołączyła: 07 Sie 2007
Posty: 1000

Wysłany: 2008-03-27, 21:45   

cotopaxi napisał/a:
wiec jakiz jest ten najmocniejszy sposob? seks? ja myslalam ze wlasnie przysiega malzenska...

źle myślałaś....

cotopaxi napisał/a:
ale spowiedz wymaga spelnienia tzw warunkow dobrej spowiedzi czego katolik uczy sie przez cale zycie; minowicie: 1) rachunek sumienia 2) żal za grzechy 3) mocne postanowienie poprawy 4) spowiedź 5) zadośćuczynienie.
(kolejnosc podpowiadal: google). spowiedz jest waznym elementem zycia kazdego katolika. pod warunkiem, ze nie podchodzi sie do konfesjonalu jedynie z zamiarem spelnienia obowiazku. jesli nie nastepuje MOCNE POSTANOWIENIE POPRAWY spowiedz nie jest wazna.

i co w związku z tym??

cotopaxi napisał/a:
kosciol nie uznaje rozwodow, bo katolik z zalozenia wierzy w boga i w to, ze bog pomoze mu przetrwac najgorsze, ale to chyba niezbyt przemawia do kogokolwiek.

dziwisz się?? nie każdy jest w stanie przetrwać alkoholizm małżonka, zdrady, kłótnie i rękoczyny.... a tego sporo w dzisiejszych czasach.

cotopaxi napisał/a:
religioznawstwo - nie, wystarczy uwaznie sluchac tego co ksiadz mowi podczas mszy i na religii.

i?? myślisz, że zawsze się da żyć w zgodzie z przykazaniami?? ....

cotopaxi napisał/a:
nie pietnuje tylko wyrazam opinie.

...która jest dość krzywdząca.

cotopaxi napisał/a:
ale niektorzy podchodza do tego w ten sposob: 'musimy sie przespac przed slubem zeby sprawdzic czy do siebie pasujemy'.

z naciskiem na słowo "niektórzy"....

cotopaxi napisał/a:
inni chca 'udowodnic' ze kochaja wlasnie poprzez seks przed slubem.

znasz różnicę między udowadnianiem miłości, a jej okazywaniem??

cotopaxi napisał/a:
tak samo jak uprawianie seksu przed slubem przed rozwodem nikogo nie uchroni

a kto twierdzi, że chroni?? swoją drogą, jestem przeciwna testom "łóżkowym", więc ten problem mnie nie dotyczy. nie sypiam z kimś, żeby cokolwiek sprawdzać bądź udowadniać.

cotopaxi napisał/a:
'wiem na co sie zgadzam i jesli podejme decyzje o rozwodzie jego/jej zwyczaje/zachowania nie beda tego powodem'.

czytasz w moich myślach :]

cotopaxi napisał/a:
ale nie uwazam, ze seks jest aspektem malzenstwa mogacym doprowadzic do jego rozpadu. przynajmniej nie powinien byc, jesli dwoje ludzi kocha sie naprawde.

to przynajmniej w tej rzeczy się zgadzamy :) choć uważam, że najczęściej jeśli w sypialni źle się dzieje to najlepiej przyjrzeć się jak funkcjonuje cały związek.
_________________
"wierzę w Ciebie boś Ty wierna, wszechmocna i miłosierna xD" ..... :luka:
 
 
 

     cotopaxi  



Dołączyła: 13 Sty 2008
Posty: 252
Skąd: 3-c/poznn

Wysłany: 2008-03-28, 09:44   

Cytat:
źle myślałaś....

wiec byc moze ile ludzi tyle opinii. bo ja wolalabym uslyszec 'bede z toba do konca, na dobre i na zle' niz 'by udowodnic sobie nasze uczucia chodzmy sie przespac'

Cytat:
i co w związku z tym??
raczej 'to w zwiazku z czym' mianowicie w zwiazku z pytaniem Fantasmagorii 'po co spowiedz'

Cytat:
dziwisz się?? nie każdy jest w stanie przetrwać alkoholizm małżonka, zdrady, kłótnie i rękoczyny.... a tego sporo w dzisiejszych czasach.

a ja mysle ze wiara przenosi gory. nie chodzi mi koniecznie o utozsamianie sie z jakas religia chociaz podam przyklad z zycia wziety (osobistego, acz bez podawania kto jest kim) :
byla sobie pani, ktora maz zostawil z dlugami, sam wyjechal sobie daleko i zyje beztrosko w cieplym kraju. przed jego wyjazdem pani doswiadczyla 'zdrad, klotni i rekoczynow', coprawda alkoholizmu zabraklo, ale to i tak duzo, jak sadze. pani przestala go kochac, nawet powiedziala swojej starszej corce, ze sie zakochala, ale ze wzgledu na przysiege ktora dala swojemu niezbyt-wiernemu i niezbyt-madremu mezowi, nie wdala sie w romans. postanowila tez meza nie zostawiac (nie ze wzgledu na dzieci, ktore sa juz dorosle i rozumieja bardzo duzo) i trwa 'przy nim' do dzisiaj, moze nie tak szczesliwa jak jej dzieci chcialyby ja widziec, ale zadowolona z tego, ze nie odstapila od swoich zasad. koniec osobistego przykladu.


Cytat:
cotopaxi napisał/a:
religioznawstwo - nie, wystarczy uwaznie sluchac tego co ksiadz mowi podczas mszy i na religii.

i?? myślisz, że zawsze się da żyć w zgodzie z przykazaniami?? ....

to a propos mojej wiedzy z dziedziny religioznawstwa bylo, nie a propos zycia w zgodzie z przykazaniami, czytaj wszystkie posty.

Cytat:
cotopaxi napisał/a:
nie pietnuje tylko wyrazam opinie.

...która jest dość krzywdząca.

nie widze nic krzywdzacego w opinii ze ludzie powinni zyc w zgodzie z zasadami, ktore sobie przypisuja (co tyczy sie rowniez zasad religii z ktora sie utozsamiaja);oraz ze ci ktorzy nie zyja w zgodzie ze swoimi zasadami powinni czuc sie gleboko przygnebieni (nie 'powinni' bo ja tak chce, ale 'powinni' bo taka jest cecha natury ludzkiej)


Cytat:
cotopaxi napisał/a:
inni chca 'udowodnic' ze kochaja wlasnie poprzez seks przed slubem.

znasz różnicę między udowadnianiem miłości, a jej okazywaniem??

jak myslisz, skad cudzyslow? stad mianowicie, ze NIEKTORZY naprawde uwazaja seks za dowod, podczas gdy nim NIE JEST. jak napisalas, jest sposobem (niejedynym) okazywania milosci. podejrzewam ze zazwyczaj seks ma jednak tez troche wspolnego z pozadaniem.

Cytat:
cotopaxi napisał/a:
tak samo jak uprawianie seksu przed slubem przed rozwodem nikogo nie uchroni

a kto twierdzi, że chroni?? swoją drogą, jestem przeciwna testom "łóżkowym", więc ten problem mnie nie dotyczy. nie sypiam z kimś, żeby cokolwiek sprawdzać bądź udowadniać.

ta dyskusja nie dotyczy tylko ciebie. powtarzam, czytaj wszystkie posty, bo ten kawalek rowniez byl na cos odpowiedzia. pisalismy o tym ze trzeba dobrze poznac druga osobe przed slubem, co w kontekscie tematu mialo wydzwiek poznania z perspektywy seksulanej (pozniej okazalo sie ze komus chodzilo o cos zupelnie innego). stad moja wypowiedz.



[/quote]cotopaxi napisał/a:
'wiem na co sie zgadzam i jesli podejme decyzje o rozwodzie jego/jej zwyczaje/zachowania nie beda tego powodem'.

czytasz w moich myślach
Cytat:

pod warunkiem, ze nie masz na mysli zwyczajow i zachowan w lozku.

_________________
yeah, I do like open windows

Go forth on your path, as it exists only through your walking.
 
 
 

     MissIndependent  



Dołączyła: 07 Sie 2007
Posty: 1000

Wysłany: 2008-03-28, 11:14   

cotopaxi napisał/a:
[/quote="Miss"]
cotopaxi napisał/a:
'wiem na co sie zgadzam i jesli podejme decyzje o rozwodzie jego/jej zwyczaje/zachowania nie beda tego powodem'.


czytasz w moich myślach


pod warunkiem, ze nie masz na mysli zwyczajow i zachowan w lozku.[/quote]
mówię ogólnie.

cotopaxi napisał/a:
a ja mysle ze wiara przenosi gory. nie chodzi mi koniecznie o utozsamianie sie z jakas religia chociaz podam przyklad z zycia wziety (osobistego, acz bez podawania kto jest kim) :
byla sobie pani, ktora maz zostawil z dlugami, sam wyjechal sobie daleko i zyje beztrosko w cieplym kraju. przed jego wyjazdem pani doswiadczyla 'zdrad, klotni i rekoczynow', coprawda alkoholizmu zabraklo, ale to i tak duzo, jak sadze. pani przestala go kochac, nawet powiedziala swojej starszej corce, ze sie zakochala, ale ze wzgledu na przysiege ktora dala swojemu niezbyt-wiernemu i niezbyt-madremu mezowi, nie wdala sie w romans. postanowila tez meza nie zostawiac (nie ze wzgledu na dzieci, ktore sa juz dorosle i rozumieja bardzo duzo) i trwa 'przy nim' do dzisiaj, moze nie tak szczesliwa jak jej dzieci chcialyby ja widziec, ale zadowolona z tego, ze nie odstapila od swoich zasad. koniec osobistego przykladu.

zaj*bisty przykład...pani bardzo wierząca jak widzę i skłonna do poświęceń jeśli chodzi o jej, już fikcyjne niestety, małżeństwo z niezbyt wiernym i niezbyt mądrym mężem.... i pewnie Twoim zdaniem człowiek nie ma prawa postąpić inaczej..?

cotopaxi napisał/a:
to a propos mojej wiedzy z dziedziny religioznawstwa bylo, nie a propos zycia w zgodzie z przykazaniami, czytaj wszystkie posty.

ależ czytam, czytam... i wiesz jaki obraz mi wychodzi?? Twojej znajomości religii, a nieznajomości sytuacji życiowych i tego jak wpływają na człowieka. ten przykład wyżej jest mało realistyczny..... co prawda, pewnie są tacy ludzie, ale zdecydowana większość nie zastanawiałaby się co zrobić. a jakby ta pani pomyślała to może dowiedziałaby się, czy ma szanse na unieważnienie pierwszego małżeństwa, by związać się z kimś innym. ale być może nie kochała człowieka, w którym się potem zakochała tak bardzo, jak jej się zdawało....

cotopaxi napisał/a:
nie widze nic krzywdzacego w opinii ze ludzie powinni zyc w zgodzie z zasadami, ktore sobie przypisuja (co tyczy sie rowniez zasad religii z ktora sie utozsamiaja);oraz ze ci ktorzy nie zyja w zgodzie ze swoimi zasadami powinni czuc sie gleboko przygnebieni (nie 'powinni' bo ja tak chce, ale 'powinni' bo taka jest cecha natury ludzkiej)

za to ja widzę coś krzywdzącego, gdy oceniasz wiarę drugiej osoby, oceniasz jej podejście do religii i do związku, choć jej nie znasz. i nie dasz sobie przegadać, że może być inaczej.

cotopaxi napisał/a:
stad mianowicie, ze NIEKTORZY naprawde uwazaja seks za dowod, podczas gdy nim NIE JEST.

napisałam tak jak napisałam, bo zdaje się, że dzielisz ludzi decydujących się seks przed zawarciem małżeństwa na tych, którzy chcą się sprawdzić w łóżku i tych, którzy chcą sobie udowodnić, że się kochają. i chyba nie dociera do Ciebie, że oni sobie mogą poprostu okazywać uczucie w ten spósób. to prawda, są inne sposoby na to, ale seks jest jednym z nich w końcu. nie wiem, że Twoim zdaniem seks przed ślubem różni się od seksu po ślubie (nie licząc już tego, że para ma wtedy błogosławieństwo boże...) \m/ rozmawiasz z dorosłymi ludźmi, którzy już wiedzą co robią, a nie z dzieciakami, które muszą da ujście swojemu pożądaniu, bo zwiariują.
_________________
"wierzę w Ciebie boś Ty wierna, wszechmocna i miłosierna xD" ..... :luka:
 
 
 

     kenusarf rd 


Dołączył: 28 Mar 2008
Posty: 2

Wysłany: 2008-03-28, 15:45   

Jeżeli nie wolno to jest dobry powód, żeby się powstrzymać. Ale to tylko moje zdanie.
 
 

     cotopaxi  



Dołączyła: 13 Sty 2008
Posty: 252
Skąd: 3-c/poznn

Wysłany: 2008-03-28, 20:19   

Cytat:
mówię ogólnie.
wiec jednak nie czytam. skoro - jak sama twierdzisz - seks jest okazywaniem uczucia a nie jego udawadnianiem, to zachowania/umiejetnosci/zwyczaje i tak dalej jesli chodzi o seks, nie moga miec na to uczucie negatywnego wplywu.

Cytat:
zaj*bisty przykład...pani bardzo wierząca jak widzę i skłonna do poświęceń jeśli chodzi o jej, już fikcyjne niestety, małżeństwo z niezbyt wiernym i niezbyt mądrym mężem.... i pewnie Twoim zdaniem człowiek nie ma prawa postąpić inaczej..?

poniewaz to przyklad z zycia osobistego, nie moge wyrazic opinii na ten temat. biore pod uwage zarowno to, ze chcialabym zeby byla szczesliwa, jak i to ze poniewaz jest katoliczka, nie chce sie rozwiesc wiec rozwod narazilby ja na wyrzuty sumienia.

Cytat:
ten przykład wyżej jest mało realistyczny.....
najwyrazniej zyje w malo realisycznym swiecie

Cytat:
ale być może nie kochała człowieka, w którym się potem zakochała tak bardzo, jak jej się zdawało....

moze nie kochala, moze kochala. chodzi o bardziej o to ze meza juz nie kocha.




Cytat:
za to ja widzę coś krzywdzącego, gdy oceniasz wiarę drugiej osoby, oceniasz jej podejście do religii i do związku, choć jej nie znasz. i nie dasz sobie przegadać, że może być inaczej.

powiem tak. jak dobrze wiemy niewielu jest ludzi trzymajacych sie kurczowo zasad wlasnych badz tych narzuconych im przez wyznawana religie. nie jestem z innego swiata i mam przyjaciol-katolikow ktorzy uprawiaja seks przed zawarciem malzenstwa, nie chodza do kosciola w niedziele i swieta, klamia, narazaja wlasne zdrowie, innymi slowy popelniaja mniejsze i wieksze grzeszki/odstepstwa. nie obrzucam ich kamieniami, a oni wiedza ze mam na ten temat pewne zdanie. to jest forum. na forum mozemy dyskutowac wyrazajac tym samym nasze opinie. czesto nie znamy sie osobisci. ale to ze mam zdanie takie a nie inne, nie oznacza ze osoby ktore nie przestrzegaja wlasnych zasad mam za nic. poprostu ja mam swoje zdanie, ty masz swoje (ktore napewno uraziloby cale rzesze katolikow starszej generacji). to nic osobistego. zaloze sie ze znasz wielu ludzi, ktorych postepowania nie pochwalasz a ktorzy sa jednoczesnie twoimi przyjaciolmi.

Cytat:
i chyba nie dociera do Ciebie, że oni sobie mogą poprostu okazywać uczucie w ten spósób. to prawda, są inne sposoby na to, ale seks jest jednym z nich w końcu. nie wiem, że Twoim zdaniem seks przed ślubem różni się od seksu po ślubie (nie licząc już tego, że para ma wtedy błogosławieństwo boże...
1. dociera, 2. dla mnie sie nie rozni bo nie jestem katoliczka, a blogoslawienstwo boze to chyba dosc istotna sprawa, wiec skoro sa inne sposoby to chyba lepiej ich uzywac.

Cytat:
Jeżeli nie wolno to jest dobry powód, żeby się powstrzymać. Ale to tylko moje zdanie.
nie tylko twoje.
_________________
yeah, I do like open windows

Go forth on your path, as it exists only through your walking.
 
 
 

     MissIndependent  



Dołączyła: 07 Sie 2007
Posty: 1000

Wysłany: 2008-03-29, 15:45   

cotopaxi napisał/a:
Cytat:
mówię ogólnie.
skoro - jak sama twierdzisz - seks jest okazywaniem uczucia a nie jego udawadnianiem, to zachowania/umiejetnosci/zwyczaje i tak dalej jesli chodzi o seks, nie moga miec na to uczucie negatywnego wplywu.

wszystko ma wpływ na związek. z tym, że być może częściej to co się dzieje w związku ma wpływ na temperaturę w sypialni, niż na odwrót.

cotopaxi napisał/a:
Cytat:
ale być może nie kochała człowieka, w którym się potem zakochała tak bardzo, jak jej się zdawało....

moze nie kochala, moze kochala. chodzi o bardziej o to ze meza juz nie kocha.

a mimo wszystko woli tkwić w fikcyjnym małżeństwie.... tylko pogratulować.

cotopaxi napisał/a:
Cytat:
za to ja widzę coś krzywdzącego, gdy oceniasz wiarę drugiej osoby, oceniasz jej podejście do religii i do związku, choć jej nie znasz. i nie dasz sobie przegadać, że może być inaczej.

powiem tak. jak dobrze wiemy niewielu jest ludzi trzymajacych sie kurczowo zasad wlasnych badz tych narzuconych im przez wyznawana religie. nie jestem z innego swiata i mam przyjaciol-katolikow ktorzy uprawiaja seks przed zawarciem malzenstwa, nie chodza do kosciola w niedziele i swieta, klamia, narazaja wlasne zdrowie, innymi slowy popelniaja mniejsze i wieksze grzeszki/odstepstwa. nie obrzucam ich kamieniami, a oni wiedza ze mam na ten temat pewne zdanie. to jest forum. na forum mozemy dyskutowac wyrazajac tym samym nasze opinie. czesto nie znamy sie osobisci. ale to ze mam zdanie takie a nie inne, nie oznacza ze osoby ktore nie przestrzegaja wlasnych zasad mam za nic. poprostu ja mam swoje zdanie, ty masz swoje (ktore napewno uraziloby cale rzesze katolikow starszej generacji). to nic osobistego. zaloze sie ze znasz wielu ludzi, ktorych postepowania nie pochwalasz a ktorzy sa jednoczesnie twoimi przyjaciolmi.

tych Twoich przyjaciół też uważasz za nieprawdziwych katolików i z góry stwierdzasz, że pewnie religię mają za nic?? nie wiem jak Ty, ale jak kogoś oceniam (szczególnie właśnie jak tego kogoś nie znam) staram się nie urazić jego uczuć i trochę przystopować. nie wyskoczyłabym do nikogo z tekstem, że nie jest prawdziwym katolikiem, staram się nie oceniać wiary nawet osób, które znam, bo jestem świadoma, że mogę się srodze pomylić.

cotopaxi napisał/a:
Cytat:
i chyba nie dociera do Ciebie, że oni sobie mogą poprostu okazywać uczucie w ten spósób. to prawda, są inne sposoby na to, ale seks jest jednym z nich w końcu. nie wiem, że Twoim zdaniem seks przed ślubem różni się od seksu po ślubie (nie licząc już tego, że para ma wtedy błogosławieństwo boże...

1. dociera, 2. dla mnie sie nie rozni bo nie jestem katoliczka, a blogoslawienstwo boze to chyba dosc istotna sprawa, wiec skoro sa inne sposoby to chyba lepiej ich uzywac.

1. skoro dociera to to okaż. 2. dla mnie też się nie różni seks przed od seksu po, jeśli się kogoś kocha; seks przed nie jest egoistyczny czy brudny, tak jak to zdaje się przekazywać KK. nie zgadzam się z tym co mówi KK na ten temat, bo wiem, że może być inaczej. a Kościół lubi generalizować.
_________________
"wierzę w Ciebie boś Ty wierna, wszechmocna i miłosierna xD" ..... :luka:
 
 
 

     Zombwbij  


Dołączył: 24 Paź 2006
Posty: 1034

Wysłany: 2008-03-31, 14:23   

cotopaxi napisał/a:
'musimy sie przespac przed slubem zeby sprawdzic czy do siebie pasujemy'
...w łóżku', co jest niezwykle ważną sferą życia przeciętnego ludzika.
EDIT: Mówimy o podejściu niektórych, a dopiskiem próbowałem pozbawić zdanie uogólniającego charakteru, o czym piszę trzy posty niżej.

cotopaxi napisał/a:
tak samo jak uprawianie seksu przed slubem przed rozwodem nikogo nie uchroni
Uchronić może przed popadnięciem w nieudane małżeństwo.

cotopaxi napisał/a:
skoro 'mozna nawet nie uprawiac seksu' to dlaczego sie to robi usprawiedliwiajac tym, ze chce sie lepiej poznac druga osobe ergo okazac jej milosc?
O, nie; "więc" jest tu błędnym rozumowaniem - ludziki to robią m.in. dla poznania partnerki/ra od też i tej strony.
cotopaxi napisał/a:
moze to spowodowac 'lepsze poznanie' partnera przed slubem
Apostrofy są tu czystym sarkazmem.

cotopaxi napisał/a:
nie uwazam, ze seks jest aspektem malzenstwa mogacym doprowadzic do jego rozpadu
To wiele wyjaśnia...
cotopaxi napisał/a:
'wiem na co sie zgadzam i jesli podejme decyzje o rozwodzie jego/jej zwyczaje/zachowania nie beda tego powodem'
Co tyczy się również seksualnego poznania.
cotopaxi napisał/a:
pod warunkiem, ze nie masz na mysli zwyczajow i zachowan w lozku.
Dlaczego?

cotopaxi napisał/a:
skoro [...] seks jest okazywaniem uczucia a nie jego udawadnianiem, to zachowania/umiejetnosci/zwyczaje i tak dalej jesli chodzi o seks, nie moga miec na to uczucie negatywnego wplywu
Wręcz przeciwnie.

Fantasmagoria napisał/a:
ZROZUM w końcu, ze nikt nie chce łamać przkazan
Niekt. chcą.

cotopaxi napisał/a:
mi nie robi co kto o mnie mysli, zwlaszcza co moga o mnie myslec osoby ktore znam jedynie z monitora
A robi Ci coś świadomość, że Twoje słowa mogą krzywdzić innych?

cotopaxi napisał/a:
wiem ze nie mam wplywu na innych ludzi
Wręcz przeciwnie.

O waszym wzajemnym ocenianiu się nie chce mi się pisać :p
_________________
""Boże" chroń mnie od przyjaciół."
Ostatnio zmieniony przez Zombwbij 2008-04-01, 19:16, w całości zmieniany 4 razy  
 
 

     cotopaxi  



Dołączyła: 13 Sty 2008
Posty: 252
Skąd: 3-c/poznn

Wysłany: 2008-03-31, 16:10   

Zombwbij, przykre to ze seks jest dla ciebie czynnikiem majacym az taki wplyw na uczucie...
znowu podam przyklad z serii skrajne sytuacje (co nie znaczy 'nierealne'). gdyby twoja zona
-wskutek wypadku stracila wszystkie konczyny albo
-po wylewie stracila wladze w prawej czesci ciala (paraliz) albo
-przez raka piersi musialaby je usunac
co bys zrobil? papa i dowidzenia? bo nie mozesz z nia wspolzyc? tylko wniskuje...

przytaczam w zarysie fragment rozmowy:
ja 'wiem na co sie zgadzam i jesli podejme decyzje o rozwodzie jego/jej zwyczaje/zachowania nie beda tego powodem'.
MI czytasz w moich myślach
ja pod warunkiem, ze nie masz na mysli zwyczajow i zachowan w lozku.
Zombwbij Dlaczego?
BO JA NIE MAM NA MYSLI ZWYCZAJOW I ZACHOWAN W LOZKU/ ps - to bylo bardzo glupie pytanie

Cytat:
A robi Ci coś świadomość, że Twoje słowa mogą krzywdzić innych?

nie sadze zeby ktokolwiek plakal w poduszke po tym co tu pisze. jak narazie na temat moich pogladow pisze sie tu w kontekscie prymitywnych, a nie adze zeby ktokolwiek czul sie urazony pogladami prymitywa.

Cytat:
cotopaxi napisał/a:
wiem ze nie mam wplywu na innych ludzi
Wręcz przeciwnie.

dobrze wiedziec. nie bede go wykorzystywac w celach niehumanitarnych.

Cytat:
O waszym wzajemnym ocenianiu się nie chce mi się pisać :p

dobrze, bo ocenialbys nas, co jest niewskazane.
_________________
yeah, I do like open windows

Go forth on your path, as it exists only through your walking.
 
 
 

     cotopaxi  



Dołączyła: 13 Sty 2008
Posty: 252
Skąd: 3-c/poznn

Wysłany: 2008-04-01, 12:14   

Cytat:
Skąd taki "wniosek"? Co się zawiera pod "aż taki"?


skad taki wniosek?
- piszesz ze istotne jest by przespac sie z druga osoba przed slubem zeby sprawdzic czy pasuje do ciebie w lozku. i jak? kochasz kobiete, przespisz sie z nia, okarze sie, ze w lozku jej nie idzie i co wtedy?
- piszesz ze seks przed slubem moze uchronic przed nieudanym malzenstwem. nie mowie, ze seks nie jest wazny. ale zadajmy sobie pytanie czy seks powinien byc w stanie uchronic przed malzenstwem wogole, w sensie: jesli seks jest nieudany -> nici z malzenstwa (moi koledzy wyrosli z tego trybu myslenia w wieku 17 lat...)? a jesli nie jest w stanie, to czy jest w stanie uczynic je nieudanym... (z tego tez). dla ludzi powaznych seks nie jest jedynym czynnikiem wplywajacym na malzenstwo. moze sie wiazac z relacjami miedzy malzonkami, ale nie widze powodu zeby uznawac malzenstwo za nieudane tylko dlatego, ze ktos nie jest zbyt utalentowany pod tym wzgledem.

co sie zawiera pod 'az taki'? - jesli uwazasz, ze seks moze wplynac na relacje miedzy partnerami to sie z toba nie zgodze. to relacje miedzy partnerami moga wplynac na seks. az taki' stad ze myslisz odwrtotnie.

Cytat:
Czy możność współżycia byłaby odebraną? A czy jest ona warunkiem utrzymania związku?
Nie wiem, co bym zrobił.

nie tyle odebrana, ile twoja partnerka nie moglaby sie wykazac wlasciwie zadnymi inicjatywami, stad byloby nieudane (poza pzypadkiem raka)
pytasz czy mozliwosc wspolzycia jest warunkiem zwiazku? chyba sam sobie na nie odpowiedziales. dla mnie nie jest, a swoje wypowiedzi przeczytaj ponownie.
co do nie wiem co bym zrobil - wyobraz sobie odwrotna sytuacje - ze to ty po wylewie zostales sparalizowany; parnerka idac twoim tokiem myslenia powinna cierpiec z powodu nieudanego malzenstwa... a zaloze sie, ze gdyby cie kochala nie zostawilaby cie nawet gdybys ja o to prosil.


Cytat:
Jeszcze nie spotkałem się z głupim pytaniem. I pewnie nie spotkam. Z wiadomego powodu ;]
skoro nie chcesz wiecej glupich odpowiezi rusz mozgiem i czytaj wszystkie posty zanim do czegos sie przyczepisz. a, i probuj je tez rozumiec, bo to wazne na forach.
_________________
yeah, I do like open windows

Go forth on your path, as it exists only through your walking.
 
 
 

     Zombwbij  


Dołączył: 24 Paź 2006
Posty: 1034

Wysłany: 2008-04-01, 13:48   

cotopaxi napisał/a:
piszesz ze istotne jest by przespac sie z druga osoba przed slubem zeby sprawdzic czy pasuje do ciebie w lozku
Tak? A gdzie?

cotopaxi napisał/a:
kochasz kobiete, przespisz sie z nia, okarze sie, ze w lozku jej nie idzie i co wtedy?
Postaramy się temu zaradzić.

cotopaxi napisał/a:
zadajmy sobie pytanie czy seks powinien byc w stanie uchronic przed malzenstwem wogole, w sensie: jesli seks jest nieudany -> nici z malzenstwa?
Moim zdaniem tak. Dlaczego? Bo każda z rzeczy, kt. mogą doprowadzić do małżeństwa rozpadu, powinna mieć możność jego zawarciu zapobiegnięcia. Nie zapominajmy, jak brzmią słowa przysięgi.

cotopaxi napisał/a:
dla ludzi powaznych seks nie jest jedynym czynnikiem wplywajacym na malzenstwo. moze sie wiazac z relacjami miedzy malzonkami, ale nie widze powodu zeby uznawac malzenstwo za nieudane tylko dlatego, ze ktos nie jest zbyt utalentowany pod tym wzgledem.
A czy dla kogoś jest jedynym?
Właśnie z tymi relacjami się wiąże (o czym np. MissIndependent już pisała).
Z racji, że seksualność zwykle jest bardzo ważną sferą życia ludzika, frustracja wywołana łóżkowymi problemami może (i nie raz to robi) doprowadzić do rozpadów związków. Tacy, kt. to przeżyli/przeżywają, widzą w tym powód do uznawania małżeństwa za nieudane. To, że coś dla Ciebie jest nie/mało ważnym, nie musi takim być dla większości społeczeństwa.

cotopaxi napisał/a:
jesli uwazasz, ze seks moze wplynac na relacje miedzy partnerami to sie z toba nie zgodze.
:rotfl:
Tak, jestem tym poważnie rozbawionym :D
cotopaxi napisał/a:
relacje miedzy partnerami moga wplynac na seks
I owszem. To działa w obie strony.

cotopaxi napisał/a:
wyobraz sobie odwrotna sytuacje - ze to ty po wylewie zostales sparalizowany
Co u mnie się zakończy pokrojeniem mnie na narządy i zakończeniem życia. Tyle w ramach odpowiedzi.
_________________
""Boże" chroń mnie od przyjaciół."
 
 

     cotopaxi  



Dołączyła: 13 Sty 2008
Posty: 252
Skąd: 3-c/poznn

Wysłany: 2008-04-01, 16:23   

pytanie: tak? a gdzie
odpowiedz
Cytat:
cotopaxi napisał/a:
'musimy sie przespac przed slubem zeby sprawdzic czy do siebie pasujemy'

...w łóżku', co jest niezwykle ważną sferą życia przeciętnego ludzika.


Cytat:
cotopaxi napisał/a:
relacje miedzy partnerami moga wplynac na seks
I owszem. To działa w obie strony.

mam inne zdanie. moze to kwestia indywidualnosci kazdego czlowieka.

Cytat:
cotopaxi napisał/a:
wyobraz sobie odwrotna sytuacje - ze to ty po wylewie zostales sparalizowany

Co u mnie się zakończy pokrojeniem mnie na narządy i zakończeniem życia. Tyle w ramach odpowiedzi.

z tego co wiem czesciowy paraliz nie powoduje smierci. jesli miales na mysli zakonczenie zycia na wlasne zyczenie - bylby to szczyt egoizmu, gdybys wiedzial ze zona naprawde cie kocha.
_________________
yeah, I do like open windows

Go forth on your path, as it exists only through your walking.
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Reklama:
Prawdopodobnie najlepsze Forum Dyskusyjne
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Pomagamy:
pajacyk

Sitemap:
tematy i użytkownicy