• Szukaj • Użytkownicy • Grupy • Oferty Pracy • Korepetycje • Przyjaciele • Chwilówki Forum
• Rejestracja • Zaloguj • Album


Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Pasażer
2011-09-18, 21:18
Autor Wiadomość

     dadian  


Dołączył: 18 Wrz 2011
Posty: 6

Wysłany: 2011-09-18, 20:34   Matura...

Hej, jestem nowy na forum. Od razu mówię, że mogę się trochę rozpisać ;)

Wpadłem tu, bo może ktoś miał podobny problem do mojego, ewentulalne rady i odpowiedzi będą dla mnie bardzo cenne.

Otóż jestem w klasie maturalnej, wiadomo, powinienem skupić się na nauce, ale jakoś nie mogę się do tego zabrać ani zmotywować. Nigdy jakoś nie byłem wielkim "mistrzem" w dobrym uczeniu się, ale przechodziłem z klasy do klasy co roku.

Jeszcze jakiś czas temu myślałem o udaniu się na studiach po skończeniu szkoły, ale jak wiadomo - do tego potrzebna jest zdana matura :kwasny: Poza tym biłem się trochę z myślami i w końcu stwierdziłem, że nie warto studiować. Do tego trzeba mieć naprawdę chęci, do poszerzania swojej wiedzy itd. A nie ukrywam, że mnie do nauki zbytnio nie ciągnie :zdegustowany:

Poza tym cięzko znaleźć też pracę po studiach, a ja w szkole poszedłem też na taki kierunek, gdzie nie mam możliwości dalszego SENSOWNEGO rozwoju. Moim zdaniem to tylko pieniądze wyrzucone w błoto i ponowne użeranie się z profesorami, tak jak to było w szkole :zly: Tylko najlepsi i na rozchwytywanych kierunkach mają szansę na znalezienie zatrudnienia po studiach, tak mi się wydaje przynajmniej. W sumie sam miałem iśc na studia tylko dlatego, że tak "wypada", bo większość młodych teraz udaje się na studia. A po co mam być później kimś bezrobotnym, z wyższym wykształceniem, heh..

No a przechodząc tak całkowicie do sedna - do 30 września mam złożyć deklaracje maturalne. Nie mam na to ochoty, jak myślę o maturze to wydaje mi się, że i tak coś zawalę. Matma, tak jak u reszty mojej klasy, lezy i kwiczy, angielski też jest u mnie słaby, a na domiar złego mam nauczycielkę, która nie potrafi przekazać wiedzy, wszystko mówi po angielsku, nic nie tłumaczy, przez cztery lata nie zrobiła nam ani jednego normalnego sprawdzianu pisemnego itd. I jeszcze teraz grozi, że jeśli ktoś będzie słaby, to nie dopuści do matury; dodatkowo nie chce prowadzić dla nas konsultacji, bo stwierdziła bez chwili zastanowienia, że godzina i termin jej nie odpowiada, to mamy się uczyć sami :zly: . Jedynych szans mógłbym upatrywać w polskim, bo tu jestem mocniejszy. Ale skoro jednym egzaminem można zawalić cały egzamin to nie widzę sensu zdawania.

Wiem, może nastawienie mam jakie mam, ale... w sumie nie wiem co teraz robić. Najchętniej bym obszedł jeszcze tą ostatnią klasę, żeby mieć tylko świadectwo ukończenia szkoły. Czy matura jest aż tak bardzo istotna, jeśli później się nie wiąże swojej przyszłości ze studiami? Przecież pracę można znaleźć poprzez realizowanie jakichś kursów, szkoleń...

Jest jeszcze coś. Nie wiem jak moi rodzice zareagują, jeśli powiem im, że nie podchodzę do zdawania matury. Chcą mi dać pieniądze na korki z matmy, ale też sądzę, że będą to pieniądze wyrzucone w błoto.

Więc co robić z tą maturą? Czy mógłbym spokojnie zrezygnować i zmobilizować się jedynie na zaliczenie ostatniego roku?
 
 

     Pasażer  



Dołączył: 03 Paź 2009
Posty: 2340

Wysłany: 2011-09-18, 20:43   

Studia dają bardzo dużo. I jeśli potrafisz się na nich zakręcić, to już w ich trakcie możesz znaleźć ciekawą i dobrze płatną pracę, do której będziesz chodził z chęcią. Bez matury? Życzę powodzenia w znalezieniu czegoś takiego.

Gadanie, że studia nic nie dają i że ze znalezieniem pracy będzie trudno tak czy owak, to niemądra rzecz jest, bądź pewien. :oczami:
_________________
"Żebym ja potrafił mówić tak, jak myślę." (D.D.)
 
 

     Kerosine  



Zaproszone osoby: 1
Tytuł: Frausz
Dołączyła: 10 Cze 2011
Posty: 3238

Wysłany: 2011-09-18, 20:49   

Cóż...jak to mówią... jednych potrzebują do projektowania biurowców, a innych do kopania rowów. A tak w ogóle to ręce i nogi opadają po przeczytaniu powyższego tekstu. Ot, i tyle z mojej strony.
_________________
The paranoia is in bloom

Wybuchy rysuję, że niby bukiety. Psycholożka daje się nabrać.
 
 

     jestem  


Dołączyła: 10 Gru 2010
Posty: 706

Wysłany: 2011-09-18, 20:49   

Ja tam nie widzę problemu.
Przygotuj się na tyle na ile potrafisz, postaraj się i podejdź do matury. Jeżeli ewentualnie się nigdzie nie dostaniesz, to będziesz wiedział, że to nie dla ciebie.
A jak się dostaniesz tam, gdzie chcesz, to zawsze jeżeli ci się nie spodoba i stwierdzisz, że nic ci to nie da, zrezygnujesz.
Lepiej jest coś sprawdzić i się upewnić, niż później żałować.

Jeżeli już z góry wiesz, tak jak napisałeś, że nie będzie ci się raczej chciało uczyć, to bardziej przygotuj się do egzaminu zawodowego.
Nic innego nie pozostaje.
Ostatnio zmieniony przez jestem 2011-09-18, 20:55, w całości zmieniany 1 raz  
 
 

     dadian  


Dołączył: 18 Wrz 2011
Posty: 6

Wysłany: 2011-09-18, 20:53   

Może masz rację, ale nie wszyscy na studia się nadają. Trzeba jednak przyznać, żę wiele osób idzie na studia z musu, bo nie chcą być traktowani gorzej od znajomych, którzy się na takie udali.

Ja może jestem dziwny, ale nauka mnie nudzi. W szkole jestem ospały, zniechęcony do wszystkiego. Staram się jakoś zabrać za naukę, we wrześniu poszedłem do szkoły pozytywnie nastawiony "fajnie, będę się wreszcie przykładał, zdam maturę" itd. Ale szybko zostałem sprowadzony na ziemię. Nie dogaduję się z nauczycielami, mam własne zdanie, no i mówię wprost jak mnie denerwują sytuacje takie jak z babką od anglika. :znudzony:

Skoro istnieje ryzyko, że ktoś mnie nie dopuści do matury, albo że nie zdam w ogóle, to sam nie wiem. Powiem tylko, że na maturze próbnej z matmy na 28 osób z mojej klasy żadna nie miała więcej niż wymagane 30 procent, jedna dziewczyna miała nawet tylko 6 %. Poziom jest przerażający, a ja mam chęci coraz mniej. :niepewny:

A praca? Myślę, że zawsze coś da się załatwić. Ja jestem taką osobą, która nie potrzebuje wiele :P Nie musze mieć wypasionej fury, apartamentu i wycieczek za granicę co tydzień. Wiadomo też, że nie będę jakimś inżynierem ani architektem. czy kimś z perspektywą fajnego zawodu. No ale pod tym względem jestem optymistą i mam nadzieję, że coś się znajdzie.

Zobaczę jeszcze, mam w końcu 2 tygodnie na podjęcie decyzji. Martwię się w sumie tylko o reakcję rodzinki, jak to prztrwam to będzie dobrze :]
 
 

     Starrk  



Tytuł: \_(O_o)_/
Dołączył: 09 Wrz 2006
Posty: 16281
Skąd: Shinbone Alley

Wysłany: 2011-09-18, 20:53   

Nie rób matury, sprzedawcy skarpetek na bazarach mają spore wzięcie.
_________________
OH, U FINKZ DARKNES IZ UR ALLY. U MERELY ADOPTD TEH DARK; I WUZ BORN IN IT, MOULDD BY IT. I DIDNT C TEH LIGHT TIL I WUZ ALREADY MAN, BY DEN IT WUZ NOTHIN 2 ME BUT BLINDIN!
 
 

     Pasażer  



Dołączył: 03 Paź 2009
Posty: 2340

Wysłany: 2011-09-18, 20:56   

Masz rację, że studia nie są dla wszystkich. I to nie chodzi o to, że jedni są po prostu lepsi i na nie idą. Po prostu nie wszystkim to jest potrzebne do szczęścia.

Ale coś będziesz musiał robić. I pamiętaj, że teraz może niewiele potrzebujesz, ale kiedyś np. będziesz chciał założyć rodzinę. A to już kosztowna impreza jest, z tego co mówią na mieście.
_________________
"Żebym ja potrafił mówić tak, jak myślę." (D.D.)
 
 

     dadian  


Dołączył: 18 Wrz 2011
Posty: 6

Wysłany: 2011-09-18, 21:01   

Starrk napisał/a:
Nie rób matury, sprzedawcy skarpetek na bazarach mają spore wzięcie.


No az tak niskich ambicji nie mam ;) Bez przesady. Czy nie zdam matury, czy do niej nie podejdę to w sumie i tak na jedno wychodzi...


... a ile jest ofert pracy dla ludzi bezrobotnych, gdzie nie wymaga się matury... mógłbym być nawet jakimś kierowcą, nie muszę zarabiać 10 tysięcy miesięcznie i mieć codziennie na nową "sukienkę" :kwasny:

Niezdana matura to nie koniec świata.
 
 

     Kerosine  



Zaproszone osoby: 1
Tytuł: Frausz
Dołączyła: 10 Cze 2011
Posty: 3238

Wysłany: 2011-09-18, 21:01   

Meh. Widzę dwie możliwe opcje: albo po prostu źle się do tej nauki zabierasz i stosujesz niewłaściwe metody, albo jesteś z gruntu gnuśny i leniwy. W tym pierwszym przypadku warto by rozważyć próbę zmiany dotychczasowych nawyków, a nawet szkoły/klasy, w tym drugim zaś obawiam się, że już nic nie da się zrobić. Ale z takim podejściem i nastawieniem raczej nie będzie Ci w życiu łatwo; niezależnie od tego, czy pójdziesz na te studia, czy nie.

E: Po przeczytaniu Twych wszystkich postów skłaniam się niestety ku tej drugiej opcji :/
_________________
The paranoia is in bloom

Wybuchy rysuję, że niby bukiety. Psycholożka daje się nabrać.
Ostatnio zmieniony przez Kerosine 2011-09-18, 21:04, w całości zmieniany 2 razy  
 
 

     Pasażer  



Dołączył: 03 Paź 2009
Posty: 2340

Wysłany: 2011-09-18, 21:06   

Pomyśl bardziej "życiowo", przez moment.

Wyobraź sobie, że bez matury zarabiasz minimum krajowe. Albo nie minimum, więcej, ale w pewnym momencie w związku z redukcją zatrudnień tracisz pracę. Nie masz oszczędności żadnych, co wtedy?

Praca "po studiach" jest o tyle lepsza, że człowieka trudniej zastąpić. Jego wykształcenie i zdobyte doświadczenie działają na jego korzyść. A pana na stanowisku kierowcy można łatwo znaleźć, bo ludzi z jego doświadczeniem i umiejętnościami jest na pęczki.
_________________
"Żebym ja potrafił mówić tak, jak myślę." (D.D.)
 
 

     dadian  


Dołączył: 18 Wrz 2011
Posty: 6

Wysłany: 2011-09-18, 21:08   

Kerosine napisał/a:
Meh. Widzę dwie możliwe opcje: albo po prostu źle się do tej nauki zabierasz i stosujesz niewłaściwe metody, albo jesteś z gruntu gnuśny i leniwy.

E: Po przeczytaniu Twych wszystkich postów skłaniam się niestety ku tej drugiej opcji :/


Po części koleżanka ma rację :) Uczyć chciało mi się do momentu, kiedy nauka jakoś mi się układała, ale czasy podstawówki i początku gimnazjum minęły bezpowrotnie :D

Moim zdaniem problem nie jest w lenistwie. Po prostu nie ciągnie mnie do nauki. Leniwy nie jestem, bo szukam pracy, zapisuję się na jakieś kursy, które w tej chwili mogę zrobić i które mogą mi się w jakimś stopniu przydać. Także nie jest tak, ze tylko leżałbym do góry brzuchem i nie robił nic ze sobą. To raczej niechęć do pochłaniania wiedzy. Ująłbym to nawet tak, że po prostu się już wypaliłem i więcej wiedzy nie pochłonę :P Lubię polski, lubię geografię, czy historię, ale to za mało, żeby zdać maturę. A z innych mam zaległości, nie do nadrobienia;) Trudno.
 
 

     jestem  


Dołączyła: 10 Gru 2010
Posty: 706

Wysłany: 2011-09-18, 21:11   

Najważniejsze to żebyś miał konkretny fach w ręku, wiedział w czym jesteś dobry i rozwijał się w tej dziedzinie. Niekoniecznie poprzez studia, są różne kursy i inne tego typu pierdoły.
Tylko mówię, musisz wiedzieć co chcesz robić w życiu. Bo póki co, to wygląda trochę jakbyś chciał jak najszybciej skończyć szkołę. Oczywiście, na początku zawsze zaczyna się od jakiejś nienajlepszej fuchy, ale znowu jak już tak zaczniesz jako ten kierowca załóżmy, to potem większych aspiracji mieć nie będziesz zapewne; gdy już stwierdzisz, że nie chcesz takiej rutyny i marnych groszy to pewnie będzie za późno.

No, tośmy się pocieszyli.
 
 

     dadian  


Dołączył: 18 Wrz 2011
Posty: 6

Wysłany: 2011-09-18, 21:12   

Pasażer napisał/a:


Wyobraź sobie, że bez matury zarabiasz minimum krajowe. Albo nie minimum, więcej, ale w pewnym momencie w związku z redukcją zatrudnień tracisz pracę. Nie masz oszczędności żadnych, co wtedy?


Tylko nie do końca rozumiem, co ma matura do zatrudnienia przez kogoś. Zdanie samej matury nie sprawi, że będę zarabiał więcej niż minimum krajowe. Jeśli już to liczą się studia, bo to jest jakieś wykształcenie wyższe. Które i tak nie daje wiele pewności co do znalezienia zatrudnienia.
 
 

     Kerosine  



Zaproszone osoby: 1
Tytuł: Frausz
Dołączyła: 10 Cze 2011
Posty: 3238

Wysłany: 2011-09-18, 21:13   

Ciebie już nic nie przekona, prawda? Ty już podjąłeś decyzję. Problem siedzi w Tobie, w Twojej głowie i w Twojej mentalności. Nawet nie starasz się czegoś ze swym nastawieniem zrobić i tego zmienić.

Ale: pozostaje jeszcze trzecia opcja, m. in. właśnie dla takich... osobników jak Ty. Liceum zaoczne/wieczorowe.
_________________
The paranoia is in bloom

Wybuchy rysuję, że niby bukiety. Psycholożka daje się nabrać.
 
 

     Pasażer  



Dołączył: 03 Paź 2009
Posty: 2340

Wysłany: 2011-09-18, 21:14   

Myślałem, że dla ciebie zdanie matury jest równoznaczne z podjęciem studiów. (Tak wynika po części z twojego pierwszego posta).

dadian napisał/a:
Które i tak nie daje wiele pewności co do znalezienia zatrudnienia.


Biadolenie. Z takim podejściem można nie znaleźć pracy w każdym wieku i z każdego rodzaju wykształceniem. :oczami:

[ Dodano: 2011-09-18, 21:16 ]
Kerosine napisał/a:
Ale: pozostaje jeszcze trzecia opcja, m. in. właśnie dla takich... osobników jak Ty. Liceum zaoczne/wieczorowe.


Od kiedy liceum zaoczne/wieczorowe jest dla "osobników"?
_________________
"Żebym ja potrafił mówić tak, jak myślę." (D.D.)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Reklama:
Prawdopodobnie najlepsze Forum Dyskusyjne
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Pomagamy:
pajacyk

Sitemap:
tematy i użytkownicy