• Szukaj • Użytkownicy • Grupy • Oferty Pracy • Korepetycje • Przyjaciele • Chwilówki Forum
• Rejestracja • Zaloguj • Album


Poprzedni temat :: Następny temat
Autor Wiadomość

     Aegnos  



Tytuł: Szlachta
Dołączył: 09 Paź 2014
Posty: 20

Wysłany: 2014-10-09, 14:09   Ciągle kocham byłą dziewczynę.

Może po kolei.

Po raz pierwszy byłem w długim związku. Trwał on rok i 4 miesiące. Wcześniej wszystko trwało maksymalnie 4 miesiące - raczej chodziło mi o seks.
Do Ani zbliżyłem się przypadkiem - studiowaliśmy razem, bardzo się kolegowaliśmy, ale nigdy nie myslałem o niej jako o materiale na dziewczyna, zresztą ona ze mną też. Któregoś razu poszliśmy w kilka osób na piknik, ale większość się zaraz zawinęła. Zostałem sam z Anią, trochę wypiliśmy i zaczeliśmy się całować. Od tego się zaczeło.
Ania była dziewicą, więc na jakiekolwiek zbliżenie musiałem poczekać około 8 miesięcy (był to mój najdłuższy czas abstynencji od kilku lat). Po raz pierwszy powiedziałem też słowo na K - wcześniej do poprzednich dziewczyn mówiłem coś w stylu "uwielbiam Cię", etc.

Przez cały pierwszy rok nie mialiśmy żadnej kłótni - ŻADNEJ! Myśliśmy, że już dalej będzie tak zajebiście, ale po jakimś czasie zaczęło coś się psuć. Najpierw drobne sprzeczki, potem coraz większe kłótnie. Teraz wiem, że to była też moja wina, ponieważ zawsze muszę postawić na swoim. Z drugiej strony, to ja zawsze przepraszałem, ja zawsze mówiłem, że ją kocham, ona najwyżej odpowiadała "Ja Ciebie też". Przestało mi to wystarczać i mieliśmny poważną rozmowę. Chciałem, żebyśmy zaczeli od nowa.
W ciągu tygodnia od rozmowy sama nie powiedziała, że mnie kocha ani razu, choć prosiłem, żeby się uzewnętrzniła, bo mam wrażenie, że tylko ja się staram. Nic.
Uznałem, że może jeśli powiem, że zrywam coś się zmieni.

To spotkanie było bardzo dziwne - powiedziałem co mnie nurtuje, powiedziałem, że chyba dlatego powinniśmy to zakończyć. Po tym była długa cisza, a następnie zaczeliśmy normalnie gadać jakby nigdy nic. Ale parą już nie byliśmy.

Myślałem, że jakoś zaprzeczy, powie, żebyśmy dali sobie jeszcze szansę, ale nic z tego. Ja już po 2 tygodniach zacząłem coś pisać, potem spotkaliśmy się jeszcze dwa razy, gdzie powiedziałem, że chcę, żebyśmy wrócili do siebie. Nic.

Myślicie, że dalej powinienem się starać? Wiem, że to ta jedyna, chciałbym z nią spędzić życie :<
_________________
Do krwi rozdrapię życie,
Do szczętu je wyżyję,
Zębami w dni się wpiję,
Wychłeptam je żarłocznie
I zacznę święte wycie.

J. Tuwim
 
 

     Sylvanas  



Tytuł: Banshee Queen
Dołączyła: 10 Paź 2014
Posty: 4
Skąd: UC

Wysłany: 2014-10-10, 15:16   

Kochasz? Tak.
Starałeś się? Tak.
Starałeś się bardziej? Tak.

Jeżeli nie zauważa/ignoruje Twoje zaangażowanie, to znaczy, że jej nie zależy na Waszym związku lub zwyczajnie nie wie co się wokół niej dzieje.. A wiesz co? Nie mam pojęcia jakie są relacje między wami, bo to wiecie tylko wy, ale z doświadczenia mogę powiedzieć - olej. Przerwy w długich związkach to wóz albo przewóz. Już mówię.

Aktualnie jestem z moim TŻ w już prawie 5-cio letnim związku. Zaczynało się niewinnie, młodzieńczo i naiwnie, ale stworzyliśmy bardzo solidne więzy.. ale udało się tylko i wyłącznie dzięki niemu. Otóż, miałam taki po*****y etap jak byłam te 3 lata młodsza, że nigdy sobie tego nie wybaczę. Robiłam bardzo nieodpowiednie rzeczy względem TŻ, a on oczywiście o wszystkim się dowiadywał.. czy to od razu, czy nawet po miesiącu. Wytrzymał tak ze mną jakieś 4 miesiące, po czym powiedział, że dość (byliśmy już wtedy ze sobą 2 lata). I poszedł.. Kocham go, wiem że raniłam, wiem że moja wina itd itp. Błagałam żeby wrócił, że już nigdy się nie powtórzy i generalnie lament. I nic. To była taka jego Bardzo drastyczna próba ognia. Nie spotykaliśmy się przez równe 6 miesięcy (tak sobie ustalił, oczywiście ja nic nie wiedziałam). Serce mi krwawiło jak widziałam go z inna za rękę - robił to specjalnie. Żeby jak najwyraźniej i możliwie na maksa brutalnie (ale bez ran fizycznych i wiadomo, nie przesadzajmy) mi pokazać, że go Kocham. Po 6 miesiącach takich tortur, normalnego październikowego dnia zapytał mnie czy do niego nie wrócę. Zszokowana zawahałam się, a on momentalnie odwrócił się i poszedł. Pobiegłam i wszystko dobrze i szczęśliwie... zapędziłam się znowu. No nic.
Chodzi mi o to, że musisz podjąć radykalny krok. Tak albo Nie. Ale nie akcja typu proste pytanie. Na pewno wiesz co mam na myśli. Twardo, zdecydowanie, bez zawahania. Powodzenia :|
_________________
"I don't have time for games."
 
 

     uknob  


Dołączyła: 04 Wrz 2014
Posty: 35

Wysłany: 2015-04-16, 11:40   sex randki

przestań o niej rozmyslać umów się na portalu randkowym z jakąs laską i po jakims czasie zapomnisz to jest moj sprawdzony sposób ;) najlepsze są na http://www.datezone.com ;)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Reklama:
Prawdopodobnie najlepsze Forum Dyskusyjne
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Pomagamy:
pajacyk

Sitemap:
tematy i użytkownicy