• Szukaj • Użytkownicy • Grupy • Oferty Pracy • Korepetycje • Przyjaciele • Chwilówki Forum
• Rejestracja • Zaloguj • Album


Poprzedni temat :: Następny temat
Autor Wiadomość

     mala.kobietka 


Dołączył: 28 Lut 2012
Posty: 1

Wysłany: 2012-02-28, 20:45   Jestem załamana. Potrzebuje pomocy, pomóżcie.

Nawet nie wiem od czego zacząć... Tego jest tak dużo.
Mam 20 lat i jestem, a raczej byłam w 5-letnim związku... i nie wiem jak mogłam to wszystko stracić na własne życzenie. Nie mogę sobie tego wybaczyć, jestem załamana... On był dla mnie wszystkim.. był i jest, ale chyba za późno to zrozumiałam.. Wszystko przez to, że jestem osobą niesamowicie impulsywną i łatwo poddaję się uczuciom, emocjom...

A teraz szczegóły. Otóż mój związek z Panem X był zawsze bardzo burzliwy, ale pracowaliśmy nad tym i szczerze mówiąc byliśmy naprawdę na dobrej drodze. Poznaliśmy się kiedy ja miałam 14, a on 15 lat... można by rzec, że dojrzewaliśmy razem. Pomiędzy Nami bywało tragiczne, wiele osób stwierdziłoby, że Nasz związek nie ma sensu, że to patologia, ale My naprawdę strasznie się kochaliśmy.. ja Go kocham nadal, jeszcze mocniej niż kiedykolwiek wcześniej, On.. chyba już nie. A byłam dla niego wszystkim. Naprawdę, nie wiem czy Ktoś mógłby kochać mnie bardziej i ufać mi tak bezgranicznie jak On.

Otóż w październiku oboje poszliśmy na studia. Dwa różne kierunki, ja dziennie, on zaocznie... Wszystko było OK, ale mnie w grudniu odbiło. Zachciało mi się przygód, czegoś nowego.. w grupie miałam fajnego chłopaka... nie był ani jakiś przystojny, ani nic.. zwykły chłopak i była pomiędzy Nami jakaś taka chemia... jak już wspomniałam, jestem dziewczyną która poddaje się uczuciom.. kilka imprez.. i zdradziłam swojego Chłopaka.. razem z kolegą z grupy obiecaliśmy sobie nikomu nic nie mówić i zapomnieć o tym.. ale jakoś nie potrafiłam, czułam się taka przez niego adorowana i podobało mi się to. Pisałam do niego, aby czuć się taka... taka piękna, inteligentna, adorowana. W okolicach świąt kontakt się trochę urwał, ale po sylwestrze spotkaliśmy się w szkole i znowu coś tam zaiskrzyło. Pewnego dnia miał mi coś wytłumaczyć, bo przed Nami miało być ważne kolokwium, ale nasza nauka skończyła się na tym, że spontanicznie zabrał mnie do kina. A tam... kilka pocałunków, słodkich słówek. Było miło... Później kolejne spotkanie, następnie któregoś dnia pojechałam do niego i znowu.. stało się. Podobało mi się to, zaczęłam tak jakby drugi związek równolegle. Ten chłopak ze studiów zakochał się we mnie, a ja wciąż nie wiedziałam czego chce. Pewnego razu pojechałam do tego chłopaka na weekend. Mój chłopak mieszkał ze mną więc powiedziałam mu że jakieś imprezy z dziewczynami i w ogóle.. ufał mi i mnie puścił. Mimo iż wcześniej była sytuacja, ze dowiedział się, że pomiędzy mną a Panem Y (kolega z grupy) coś było. Obiecałam mu, że to się nie powtórzy, a jednak.. spędziłam z Y cały weekend. Było fajnie, nawet chciałam zostawić X dla niego... Wróciłam, X dowiedział się, że byłam z Y... nie będę tłumaczyć jak, bo to długa historia. Pomiędzy Nami było tragicznie, ale On mimo wszystko wciąż był przy mnie... ja się wahałam, ale obiecałam, ze zakończę to co było pomiędzy mną, a Y... i już nic się nie wydarzyło, ale wciąż pisaliśmy. Pisałam mu, że mam rozterki, że nie wiem czego chce... no bach. Minął miesiąc X znowu dowiedział się, że Go oszukałam, że pisałam z Y. Zamówił bilingi... sama byłam zszokowana, że tak wiele pisałam z Y... i wtedy naprawdę zrozumiałam, jak bardzo zależy mi na X. Po kilku dniach płaczu X dał mi ostatnią szansę... którą naprawdę chciałam wykorzystać. Nie pisałam już no Y, nawet o Nim nie myślałam! w głowie miałam tylko X... w szkole też Y stał mi się obojętny. Z X było kiepsko, ale wiedziałam, że musze sobie zasłużyć, aby było pomiędzy Nami dobrze, starałam się i chciałam mu z całego serca udowodnić, ze jest dla mnie wszystkim. Układało się w miarę przyzwoicie. Wiedziałam, że potrzebujemy czasu, ale wszystko było na dobrej drodze... Ostatnio byliśmy na imprezie i wszystko było OK... a dzisiaj nie wyczyścił historii i trafiłam przypadkiem na forum, gdzie On prosi o pomoc:
http://forum.o2.pl/temat.php?id_p=6606733
Wściekłam się, wpadłam w furię. Niby nic konkretnego nie zrobił.. ale napisałam do tej laski w złości, później kazałam mu się pakować.. szalałam! On powiedział, że to nie tak jak myślę, Ona też pisała, że nic się konkretnego nie działo. W porównaniu do mnie nie zachował się, aż tak źle.. i zaraz ma się wyprowadzać. Powiedział, że nie chce ze mną być.. że jak on wygląda w oczach innych ludzi, miał mi za złe też to, że najpierw napisałam do tej laski zanim z Nim pogadałam.. że gdyby nie to, wszystko byłoby inaczej..

jestem załamana.. jak on odejdzie, a na pewno to zrobi moje życie straci sens. Po prostu wydaje mi się, ze nie będę potrafiła żyć z myślą, że to wszystko zepsułam. Że straciłam tego jedynego. Bo wiem, że to właśnie On. Zawsze się dogadywaliśmy, rozumialiśmy. Wiedzieliśmy, że poznaliśmy się młodo, że każde z Nas chciałoby spróbować czegoś nowego i robiliśmy to za swoją zgodą. Razem. Ale zawsze o wszystkim wiedzielismy. Aż w końcu nie czuliśmy tej potrzeby. Byliśmy parą, która spokojnie mogła się dogadać i eksperymentować.. trójkąty, czworokąty.. czego więcej chcieć. Ale mi musiało odbić, musiałam wszystko ukryć, oszukiwać Go.. i żałuję tego strasznie. nie potrafię sobie z tym poradzić. Zawalam studia, pracę.. mam dziwne myśli..

Błagam, pomóżcie mi. Nie oceniajcie mnie źle, ja zdaję sobie sprawę z tego, ze zachowałam się jak szmata.. i źle mi z tym.

Myślicie, że jak się ode mnie wyprowadzi, mam szansę Go odzyskać?
co mogę zrobić..? Ja nparwedę byłam dla niego całym światem.. i wiem, że po tej zdradzie to wszystko runęło, ale może to uczucie da się odbudować..?!

Błagam, ja nie mogę Go stracić! mieliśmy tyle planów na przyszłość.. jego rodzina traktuje mnie jak córkę! Kocham ich i jego nad życie..
 
 

     es-cs_wuv  



Zaproszone osoby: 1
Tytuł: niereformowalny
Dołączył: 01 Lut 2009
Posty: 1870
Skąd: z daleka

Wysłany: 2012-02-28, 21:07   
   Polecający: google


idź do tego z tym 1 to już bez sensu ułóżcie sobie życie z innymi partnerami , albo 4 kacik


jak to czytałem bo się prawie pobeczałem ze śmiechu



ale ze mnie chui nuahahahaha
_________________
Bywają myśli tak głębokie, że pogrążają autora.


jestem oazą spokoju na pustyni gniewu, pierdo.. qrw... zaje... wyluzowanym kwiatem lotosu na tafli jeziora
 
 
 

     Arjada  



Dołączyła: 29 Maj 2006
Posty: 66
Skąd: Nowy Sacz

Wysłany: 2012-02-28, 21:18   

es-cs_wuv nie bądź taki okrutny xD Chociaż scenario do telenoweli by z tego zrobił :D
Co do problemu popieram wypowiedź wyżej. Daj sobie spokój i hm.. pociesz się kimś innym ;)
_________________
Pomóż mi
żyć dalej
Albo sam zgiń
od spojrzeń
bezlitosnych
Dających ból każdemu
słabemu człowiekowi
 
 
 

     JanuszChrystus  



Tytuł: Obieżyświat
Dołączył: 06 Sty 2012
Posty: 699
Skąd: Śląsk

Wysłany: 2012-02-28, 21:32   
   Polecający: Achar


_________________
„Wiem tylko, że choć wszyscy mają swoje braki, nic im nie sprawia takiej frajdy, jak wyśmiewanie i poniżanie innych."
 
 
 

     Greggy  



Zaproszone osoby: 3
Dołączył: 19 Wrz 2006
Posty: 2745

Wysłany: 2012-02-28, 22:08   

Jesteś bardzo, bardzo głupia. Puściłaś się, a kiedy on się z kimś tylko spotkał i bawił, to strzelasz z tej rozjechanej przez innego c*py. Przypominasz mi kogoś... nieważne. Nie wiem, czy można to jeszcze uratować, ale kibicuję chłopakowi, żeby cię zostawił w pizdu i nie tęsknił, bo po cholerę mu ktoś tak załgany i do tego aż tak egoistyczny jak ty. Tfu.
 
 

     Martina  



Zaproszone osoby: 14
Tytuł: słodziak *^_^*
Dołączyła: 11 Paź 2005
Posty: 15490
Skąd: Poznań

Wysłany: 2012-02-28, 22:17   

Powiem ci ja, bo ja coś o tym wiem, że jak w związku się zdarzy którejś stronie skok w bok, to nawet jak sobie "wybaczycie", to będzie między wami siedzieć. Będzie wypominanie przy każdej głupiej kłótni... Nie warto. Uwierz mi, nie warto. Kiedyś, w zamierzchłych czasach, mieszkałam z facetem, z którym byłam w sumie jakieś dwa lata, a który... No, w sumie z którym oboje byliśmy siebie warci i zdradzaliśmy się nawzajem. Byliśmy później ze sobą jeszcze jakiś czas w takim ni to związku ni to nie związku, ale te pretensje i żale co jakiś czas wracały i w końcu i tak wszystko się sypnęło. Tu tak samo, lepiej żeby się skończyło szybciej niż później. Serio. Po prostu przejdź nad tym do porządku dziennego jakoś w miarę szybko, nie przejmuj się na zapas. Jesteś jeszcze młoda i masz czas sobie wszystko ułożyć; rozumiem że to był pierwszy twój poważny związek, ale nie ma co płakać, że nie ostatni. Wiem że jest ci ciężko i będzie jeszcze dość długo, ale to minie. Naprawdę.
_________________
niezależność, radość życia, brak obsesji

 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Reklama:
Prawdopodobnie najlepsze Forum Dyskusyjne
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Pomagamy:
pajacyk

Sitemap:
tematy i użytkownicy