• Szukaj • Użytkownicy • Grupy • Oferty Pracy • Korepetycje • Przyjaciele • Chwilówki Forum
• Rejestracja • Zaloguj • Album


Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: Martina
2009-11-21, 02:37
Autor Wiadomość

     kleopatra 



Dołączył: 15 Wrz 2008
Posty: 281

Wysłany: 2008-10-31, 09:49   

Nigdy tego nie robiłam, nie miałam potrzeby. Zawsze znalazłam bardziej twórcze sposoby wyładowania negatywnych emocji. Rysowanie, czy pisanie. Zawsze sprawiało mi to dużą przyjemność i rozładowywało. Co do okaleczania dzisiaj, moim zdaniem nastolatki chcą mocno zwrócić na siebie uwagę a w związku z tym, że sporo się o tym mówi to robią właśnie w ten sposób. Kierują się zdaniem koleżanek czy środowiska. Sama znam przypadek, że koleżanki spotykały się aby okaleczać się wzajemnie. Moim zdaniem takie dziewczyny powinny zgłosić się o pomoc. Ale w tym ktoś powinien pomóc.
_________________
Krew za krew
http://www.myspace.com/fortispl
 
 

     morfina 


Dołączył: 09 Kwi 2008
Posty: 687

Wysłany: 2008-10-31, 15:00   
   Polecający: dziwka szatana


Tak btw. zerknijcie sobie dzisiaj na tvn, w rozmowach w toku będzie o osobach, które się okaleczają/okaleczały.

U mnie cięcie wyglądało trochę inaczej ;] a mianowicie nie bawiłem się w jakieś żyletki itp. tylko rżnąłem nożyczkami włosy, do poziomu pół łysego trawnika, ze ścierniskiem. A później jak człowiek oprzytomniał to leciał do fryzjera, żeby to jakoś uporządkował. Heh, jak sobie o tym pomyśle, to było to do pewnego stopnia komiczne -.-' A drugie to przypalanie palców, całych dłoni zapalniczką, świeczką. Po tym nie dziwne, że można zgasić ćmika w ręce.
 
 

     Plama  


Dołączył: 15 Paź 2008
Posty: 44

Wysłany: 2008-10-31, 16:57   
   Polecający: Katharsis


Hm... powiem tak.. nigdy sie nie samookaleczyłem, z jednego błachego powodu, boje sie swojej krwi. Nie cierpie widoku MOJEJ krwi. Robi mi sie słabo i wogóle. Alee........ jednak raz mi sie zdażyło samookaleczyć... był to powód tak chory, że aż głupio sie przyznawać.. no ale jednak opowiem. Było to jeszcze w gimnazjum, kto mnie znał ten wiedział, że nienawidziłem chodzić do sql i byłem w stanie zrobić wszystko żeby doń nie pójść.. razu pewnego wzięłem nóż z szafki i zrobiłem sobie szrame na ręce i podarłem koszulke tylko po to, żeby mamie powiedzieć, że w drodze do szkoły dostałem wciry od jakiś dwóch kolesi w kapturach, którzy chcieli mi komórke zabrać. I w tenże sposób miałem dzień wolny od szkoły.

Puenta.. uważam, że powodów do okaleczenia może być tysiące.. od nieradzenia sobie z samym sobą albo tak jak ja.. z czystego debilizmu i lenistwa. W żadnym wypadku nie chcem sie usprawiedliwiać bo wiem, że to było głupie. Usłyszałem kiedyś pewien tekst od koleżanki, która sie cięła leciał on mniej więcej tak "to jest jedyny ból nad którym potrafie zapanować". Ludzi którzy sie tną nie należy osądzać (według mnie) tylko starać się im pomóc. Niektórzy lubią biegać dla odstresowania inni sie ciąć.. (widze różnice pomiędzy tymi dwoma zabiegami.. żeby nie było).
 
 

     morfina 


Dołączył: 09 Kwi 2008
Posty: 687

Wysłany: 2008-11-01, 00:51   
   Polecający: dziwka szatana


Cytat:
Hm... powiem tak.. nigdy sie nie samookaleczyłem, z jednego błachego powodu, boje sie swojej krwi. Nie cierpie widoku MOJEJ krwi
A ja wręcz kocham widok krwi, zwłaszcza własnej, ale też tego nie praktykuję. Wolę iść sobie do RCKiK i tam popatrzeć jak leje się ze mnie czerwone ;]
Cytat:
Ludzi którzy sie tną nie należy osądzać (według mnie) tylko starać się im pomóc.
Uh ah, króliczki playboya się znalazły. Żadnego człowieka nie powinno się osądzać. Ale ludzie są zbyt głupi, żeby nie osądzać.
 
 

     Smolar  


Tytuł: Kozak. ^^
Dołączył: 29 Sie 2011
Posty: 42
Skąd: zdw

Wysłany: 2011-08-29, 23:48   

dla mnie to jest chore, no ale jeżeli ktoś nei potrafi rozwiązać swoich problemów , a jedynym sposobem jest cięcie się , to powinien iśc do jakiejś poradni .
 
 
 

     strongboss 


Dołączył: 26 Paź 2011
Posty: 34

Wysłany: 2011-10-31, 13:01   

trzeba miec naprawde zepsuta psyche zeby robic sobie krzywde ;/
 
 

     gajuś  


Dołączył: 29 Paź 2011
Posty: 38

Wysłany: 2011-11-13, 18:41   

Wiekszosc ludzi uwaza raczej masochizm za jakas psychoze i wariactwo. Dla mnie osobiscie trzeba byc albo chorym albo yebnietym, zeby samemu robic sobie jakas krzywde ;/
 
 

     Nyara  



Dołączyła: 12 Lut 2010
Posty: 297

Wysłany: 2011-11-17, 02:04   

Samookaleczenie jest może głupim sposobem wołaniem o pomoc. Nie mówię tu o osobach, które robią to na pokaz.
Ból psychiczny czasem jest rozładowaniem dla bólu fizycznego. Osoba, która tnie się, chowa blizny a zachowuje się jakby nic się nie stało.
Problem pojawia się, gdy ta osoba targnie na swoje życie a Ty widząc, że jest z nią coś nie tak miałeś to gdzieś.
Okaleczanie na pokaz a osobą, która nie radzi sobie, różni się.
Więc widząc rany na koledze/koleżance zainteresuj się a nie zasadą ktoś inny zareaguję.
_________________
Znajduję ślad twoich zębów w moim mieście.
(...)
pierwsza warstwa - skóra.
druga warstwa - krew.
trzecia warstwa - kości.
czwarta warstwa - dusza.
a ślad twoich zębów jest najgłębiej.
najgłębiej.'
Ostatnio zmieniony przez Nyara 2011-11-17, 02:07, w całości zmieniany 1 raz  
 
 

     Smok_ 



Tytuł: Jestem na nie!
Dołączył: 16 Paź 2011
Posty: 81

Wysłany: 2011-11-17, 12:36   

Według mnie, samookaleczenie jest oznaką słabości i wielkiej głupoty. Człowiek w miarę inteligenty, nie mogący sobie poradzić z własnymi problemami powinien szukać pomocy u specjalistów w tej dziedzinie (w końcu po coś są Ci psycholodzy). W pewnym sensie jest to marsz po najmniejszej linii oporu. Nie ma to jak robić z siebie osoby przegranej i skrzywdzonej, przy okazji marnując tak wielki dar, jakim jest życie ludzkie.
_________________
Ktoś Ci mówi, że nie możesz zmienić świata? Pieprz to, jasne, że... a nie zaraz. Nie możesz! :(
 
 

     Kerosine  



Zaproszone osoby: 1
Tytuł: Frausz
Dołączyła: 10 Cze 2011
Posty: 3238

Wysłany: 2011-11-17, 12:55   

Smok_ napisał/a:
Według mnie, samookaleczenie jest oznaką słabości i wielkiej głupoty.

Słabości owszem, głupoty niekoniecznie. Inteligencja, rozum i logika niewiele mają do powiedzenia w sytuacji, gdy człowiek znajduje się we władzy emocji. A tak właśnie jest z osobami dokonującymi samookaleczeń [tych prawdziwych, nie zaś dla dziwacznie pojmowanej mody czy szpanu].

Smok_ napisał/a:
Człowiek w miarę inteligenty, nie mogący sobie poradzić z własnymi problemami powinien szukać pomocy u specjalistów w tej dziedzinie (w końcu po coś są Ci psycholodzy).

Patrz wyżej. Plus samo "zebranie się" w sobie, by się na taką wizytę u psychologa (o psychiatrze już w ogóle nie wspominając) zajmuje niejednokrotnie wiele, wiele wysiłku i czasu cierpiącej osobie. Nie mieszałabym do tego inteligencji zdecydowanie.

Smok_ napisał/a:
Nie ma to jak robić z siebie osoby przegranej i skrzywdzonej, przy okazji marnując tak wielki dar, jakim jest życie ludzkie.

Nie ma to jak wygłaszać podobne jak to i cytowane wyżej stwierdzenia z perspektywy osoby, która sama nie doświadczyła nigdy jakichkolwiek poważniejszych problemów i zaburzeń psychicznych. Wybacz jeśli się mylę ;P

Nawiasem mówiąc zaś, ludzie byliby botami gdyby ich zachowaniem i postępowaniem miały kierować jedynie chłodna logika i czysty zdrowy rozsądek.
_________________
The paranoia is in bloom

Wybuchy rysuję, że niby bukiety. Psycholożka daje się nabrać.
Ostatnio zmieniony przez Kerosine 2011-11-17, 13:00, w całości zmieniany 1 raz  
 
 

     Smok_ 



Tytuł: Jestem na nie!
Dołączył: 16 Paź 2011
Posty: 81

Wysłany: 2011-11-17, 13:26   

Cytat:
nie doświadczyła nigdy jakichkolwiek poważniejszych problemów i zaburzeń psychicznych

Zdziwiłabyś się. Owszem, nie miałem nigdy żadnego rodzaju "zaburzeń psychicznych", ale problemy, również te "większe" niestety czasem się zdarzały. Nigdy nie przyszło mi nawet do głowy, żeby się okaleczyć! Byłem na tyle inteligenty żeby wiedzieć, że to nie rozwiąże moich problemów.

Post skriptum: Mój ojciec oraz siostra to psycholodzy. Osobiście, absolutnie się tym nie interesuję, jednak czasem zdarzało mi się... "niechcący usłyszeć" rozmowy prowadzone przez mojego ojca z pacjentami i uważam, że większość ich problemów spowodowane było zwykłą naiwnością i głupotą.
_________________
Ktoś Ci mówi, że nie możesz zmienić świata? Pieprz to, jasne, że... a nie zaraz. Nie możesz! :(
Ostatnio zmieniony przez Smok_ 2011-11-17, 13:27, w całości zmieniany 1 raz  
 
 

     Kerosine  



Zaproszone osoby: 1
Tytuł: Frausz
Dołączyła: 10 Cze 2011
Posty: 3238

Wysłany: 2011-11-17, 13:48   

Smok_ napisał/a:
Kerosine napisał/a:
nie doświadczyła nigdy jakichkolwiek poważniejszych problemów i zaburzeń psychicznych

Zdziwiłabyś się. Owszem, nie miałem nigdy żadnego rodzaju "zaburzeń psychicznych", ale problemy, również te "większe" niestety czasem się zdarzały. Nigdy nie przyszło mi nawet do głowy, żeby się okaleczyć! Byłem na tyle inteligenty żeby wiedzieć, że to nie rozwiąże moich problemów.

Mówiłam o problemach psychicznych, a nie o tych, jakie życie jakże często stawia nam na drodze; w rodzaju zawód miłosny, wypadek samochodowy czy nawet śmierć bliskiej osoby ;> Twoja psychika, tak jak sądziłam, jest i zawsze była "normalna", że tak to ujmę, i niczym nie zaburzona. Wszelkie "problemy", o których piszesz, choć w danej chwili zapewne rzeczywiście bardzo trudne do zniesienia przez psychikę i przezwyciężenia, nie pozostawiły w niej jednak tak naprawdę żadnego trwalszego i bardziej negatywnego śladu. Nie możesz zatem mieć najmniejszego pojęcia i wierz mi, nawet sobie nie wyobrażasz, jak to wygląda z perspektywy osoby się tnącej. Na ten przykład.

Smok_ napisał/a:
uważam, że większość ich problemów spowodowane było zwykłą naiwnością i głupotą.

Ja bym się podjęła wysuwania takich wniosków dopiero po gruntownym i szczegółowym zapoznaniu z ich historiami, no ale :oczami:

Smok_ napisał/a:
Osobiście, absolutnie się tym nie interesuję

Hyhy.
_________________
The paranoia is in bloom

Wybuchy rysuję, że niby bukiety. Psycholożka daje się nabrać.
 
 

     Smok_ 



Tytuł: Jestem na nie!
Dołączył: 16 Paź 2011
Posty: 81

Wysłany: 2011-11-17, 13:53   

OK, masz racje. :zdegustowany:
Myślę, że śmierć bliskiej osoby jest problemem, który jak najbardziej może wpłynąć na psychikę tak przy okazji. Ale chyba rozumiem o co Ci chodzi (chyba, tak dla pewności możesz mi wyjaśnić, jakie to choroby psychiczne wpływają na zachowanie tych biednych, kaleczących się ludzi).
_________________
Ktoś Ci mówi, że nie możesz zmienić świata? Pieprz to, jasne, że... a nie zaraz. Nie możesz! :(
 
 

     cocoo77  



Dołączyła: 21 Cze 2010
Posty: 456
Skąd: Starogard Gdański

Wysłany: 2011-11-17, 16:06   

ludzie okaleczający się nałogowo to ludzie po prostu chorzy albo nadmiernie zdesperowani. nie widzą innego wyjścia z problemu, bo być może nie mają kontaktu z otoczeniem, są sami i ciepią.to biedni ludzie, którzy nie wiedzą, lub odganiają od siebie myśl, że kaleczenie się nic nie zmieni.czasami zdarza się, że niektórzy robią to bo lubią, straszne. myślę, że do tego potrzeba jednak jakiejś odwagi...ja chyba nie potrafiłabym pociąć sobie czegokolwiek, brr...na samą myśl o widoku krwi mnie ściska :dontgetit:
 
 

     Kerosine  



Zaproszone osoby: 1
Tytuł: Frausz
Dołączyła: 10 Cze 2011
Posty: 3238

Wysłany: 2011-11-17, 17:34   

Smok_ napisał/a:
dla pewności możesz mi wyjaśnić, jakie to choroby psychiczne wpływają na zachowanie tych biednych, kaleczących się ludzi

Np. borderline [inne nazwy: osobowość chwiejna emocjonalnie, podtyp: borderline, BPD (z ang. Borderline Personality Disorder, "osobowość z pogranicza"]. Jednym z jej typowych i charakterystycznych kryteriów diagnostycznych, obok częstych i czasami niezwykle gwałtownych zmian nastroju; drażliwości i wyjątkowej łatwości w denerwowaniu się i irytacji [w tym gwałtownych reakcji na krytykę]; lęków (w tym m.in. przed odrzuceniem); niekontrolowanych wybuchów gniewu; rozmaitych zachowań i reakcji nieadekwatnych do sytuacji; agresywności; zaburzonego obrazu siebie, swych celów i preferencji oraz problemów z własną tożsamością; uczucia chronicznej pustki i wielu jeszcze innych jest właśnie wyraźna tendencja i skłonność do samookaleczeń lub ogólnie rzecz biorąc działań autodestrukcyjnych.

Oczywiście nie jest to jedyne zaburzenie mogące objawiać się m.in. właśnie tendencją do samookaleczeń; jest ich tak naprawdę dużo, dużo więcej.

Nawiasem mówiąc, termin "choroby psychiczne" jest już we współczesnej psychiatrii nie stosowany :> Obecnie używa się określenia "zaburzenia (psychiczne)" właśnie; dla podkreślenia różnic między tym, co dolega ciału, a tym, co dzieje się w duszy. Elegancko rzecz ujmując :>

cocoo77 napisał/a:
nie widzą innego wyjścia z problemu, bo być może nie mają kontaktu z otoczeniem, są sami i ciepią.to biedni ludzie, którzy nie wiedzą, lub odganiają od siebie myśl, że kaleczenie się nic nie zmieni.

To nie do końca tak. Osoby kaleczące się nie myślą w kategoriach "potnę się i to spowoduje [np.] odzyskanie utraconej pracy". Czy jakikolwiek inny namacalny i realny skutek. Nie, osobom takim chodzi głównie o znalezienie ujścia dla dręczącego ich psychicznie bólu i cierpienia.

Sama idea i sens sformułowania "Kaleczenie się nic nie zmieni" umyka tak naprawdę świadomości takich osób. One funkcjonują poza jego [sformułowania] granicami.
_________________
The paranoia is in bloom

Wybuchy rysuję, że niby bukiety. Psycholożka daje się nabrać.
Ostatnio zmieniony przez Kerosine 2011-11-17, 17:41, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Reklama:
Prawdopodobnie najlepsze Forum Dyskusyjne
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Pomagamy:
pajacyk

Sitemap:
tematy i użytkownicy