• Szukaj • Użytkownicy • Grupy • Oferty Pracy • Korepetycje • Przyjaciele • Chwilówki Forum
• Rejestracja • Zaloguj • Album


Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: Colorblind
2009-11-22, 17:16
Autor Wiadomość

     RastaManKa  



Dołączyła: 29 Gru 2007
Posty: 28
Skąd: Olsztyn

Wysłany: 2008-06-26, 16:27   
   Polecający: dzieki sobie xD


Mocniejsze granie to napewno albumy The Analogs - szczecinskiej grupy punkowej,
albumy Dezertera (chociazby Kolaboracja), Apteki - Narkotyki ....

Hip- Hop to Molesta Ewenement (wszystko co wyszlo do tej pory)
Kodex3 - Wyrok

Moja jamajszczyzna :
Ewr - Ciezkie czasy
Jamal- Rewolucje
Vavamuffin - inadibusu
Marika-plenty ..

:) i jeszcze duzooo xD :P
_________________
>>to nie jest zadna bajka to jest szczera prawda<<
 
 
 

     Katharsis  



Dołączył: 20 Sie 2006
Posty: 4352
Skąd: Borsippa

Wysłany: 2008-06-28, 08:50   
   Polecający: Lewiatan



Cytat:
Z Michałem Jelonkiem jest tak, że każdy go słyszał choć raz, ale nikt nie kojarzy. Wystarczy posłuchać partii skrzypiec u Łez, Wilków, Perfectu, Closterkeller, Huntera, Ankh i wielu innych. Już dziesiątki płyt swym stylem Jelonek uświetnił! Ale całe życie nie można ładować komuś armaty i trzeba kiedyś zagrać pierwsze skrzypce. W tym wypadku dosłownie, pitrasząc awangardowe solowe dzieło. Armata? To strzał ze skrzypiec przeciwpancernych o nuklearnej sile.

Wyobraźcie sobie, że Finowie z grupy Apocalyptica zrobili czary mary i stali się jednym ciałem, nasłuchali się Kapeli Ze Wsi Warszawa, Vanessy Mae, barokowej klasyki i ciężkiego rocka. I mamy instrumentalną płytę “Jelonek”. Zdominowana przez partie skrzypiec głównego bohatera i porywające melodie, od razu kojarzy się z wspomnianymi Finami. Lecz czy mogłaby się znaleźć w ich menu? Choćby zerwali setki strun, połamali tysiące smyczków i krwią namaścili swe instrumenty, to i tak jeden Jelonek zostawia ich w tyle w tumanach kurzu. Z całym szacunkiem, niech się cmokną w gryfy, bo “Jelonek” każdym pojedynczym dźwiękiem deklasuje ich ostatnie dokonania. Jeśli Apocalyptica posłucha tej płyty, to trzeba będzie jej muzykom pozamykać domach okna i pochować wszelkie ostre narzędzia. No cóż, drodzy panowie, Jelonek w swojej profesji jest jak Małysz z turbodoładowaniem atomowym na mamuciej skoczni. Porusza się zgrabnie jak Kasia Cichopek, a uderza jak Mike Tyson z cementowymi wkładkami w rękawicach.

Słuchając “Jelonka” przenoszę się w wyobraźnią w dzikie słowiańskie ostępy sprzed wieków, spowite jesienią, mgłą, przyprawione magią. Wypełnia je gęsty mrok i nostalgia, więc warto wzbić się pod niebo, pomknąć wraz z pędzącymi chmurami, przy dźwiękach genialnych “Akka” i “BaRock” podziwiać pejzaże. Przedzieram się przez niezbadane bory i biegnę przez bezkresne łąki przy “Steppe”. Zanurzając się w “Mosquito Flight”, patrząc oczami jakiejś muchy, jak oszalały lecę przez puszczę, przysiadając co chwilę. Przy “Pizzicato - Astecitism” i “Miserere Mei Deus”, siadam pod omszałą jabłonią, wsłuchuję się w szum wiatru i sączący się z nieba deszcz, wpatrując się w poszarzały horyzont. Co jest za mgłą? Czyj płacz dobiega mych uszu? Czyżby ulatywała czyjaś dusza? Czy to zbliża się koniec tego mistycznego świata?

Uprzedzę wasze pytanie: nie jestem wariatem. Po prostu “Jelonek” działa na wyobraźnię. To muzyka bardzo obrazowa i sugestywna, zaskakująca, o filmowym potencjale. Jeśli odpowiednio do niej podejść, to jej słuchanie można rozpatrywać jako misterium albo formę transu, podobnie jak muzyka Davida Gilmoura (“On The Island”) i The Gathering (“Souvenirs”). “Jelonek” to dzieło proste, ale wybitne i mówiące więcej niż kilka orkiestr i chórów razem wziętych. A że mnóstwo gości doprawiło to dzieło, to tym bardziej jest czym uszy rozgrzać. Chociażby perkusja i gitara Huntera już nadaje pikanterii, a do tego jeszcze Andrzej “Aka” Karp serwuje nam swój namiętny bas. Gdy Justyna Osiecka zacznie krzesać dźwięki ze swej wiolonczeli, słuchacz jest już uzależniony. “Jelonek” bierze bezpardonowo na poroże. Chwyta na długo.

Znając polskie wypaczone poczucie smaku, to “Jelonek” na najwyższych miejscach list sprzedaży raczej nie pohasa, za ambitna to twórczość, ale fani DOBREJ muzyki z pewnością będą nią zdzierać odtwarzacze do upadłego. No, czas już kończyć tekst. Zbieram się do kolejnej wyprawy w słowiańskie lasy, a zapowiada się ich jeszcze mnóstwo.


Dla zainteresowanych: http://pl.youtube.com/watch?v=9W0wNQCeowo
Album ogólnie jest bardzo eksperymentalny, na YouTube brak jednak innych utworów w lepszej jakości. Chyba sam coś wrzucę.
_________________
http://katharsisworks.bandcamp.com/
 
 

     narya  



Dołączył: 16 Sty 2008
Posty: 53
Skąd: Terabithia

Wysłany: 2008-06-28, 09:01   

Fajny jest debiutancki album "My stories" Amili Zazu. Polecam wam!
 
 

     owad.lezacy  



Zaproszone osoby: 2
Dołączyła: 20 Mar 2006
Posty: 2492
Skąd: Wrocław

Wysłany: 2008-07-27, 21:57   
   Polecający: Google


Gabriela Kulka - Out


Cytat:
Rozbuchana, chimeryczna wyobraźnia polskiej pianistki i wokalistki nie zna granic - wokalistyka z pogranicza popu, jazzu i kabaretu w jej wydaniu pulsuje, rozwija się, rośnie i owija mackami co wrażliwszych odbiorców, wciągając w ekscentryczną, malowniczą rzeczywistość z pogranicza snu i jawy, gdzie fortepian gra pierwsze skrzypce. Out to zbiór wyśmienitych piosenek o psychopatycznych zabójcach, niebezpiecznych bajkach, hipokryzji wśród ryb, upadłych już lub upadających idolach, ruinach miast i właścicielach kościanych instrumentów - skomponowanych, napisanych, zagranych i zarejestrowanych samodzielnie przez tę zjawiskową artystkę o kruchej posturze i niewiarygodnej skali i mocy głosu, którym bawi się przednio. Pozycja zarówno dla miłośników kobiecej pop-wokalistyki spod znaku Kate Bush czy Tori Amos, jak i miłośników klimatu Kurta Weilla. Rzecz godna polecenia, tym bardziej, że Gabriela Kulka we wszystkich prezentowanych na płycie wcieleniach i językach (polskim i angielskim) czuje się znakomicie.


genialnaaaa, genialnaaaa !
_________________
Play, girl.
 
 
 

     BabciaKartoflanka  



Dołączyła: 27 Cze 2008
Posty: 601

Wysłany: 2008-07-27, 22:02   
   Polecający: Google ;p


"One" - Ida Corr - porywa ;] polecam !
_________________
"...She said: "You wanna go for a ride? I've got sixteen hours to burn, and I'm gonna stay up all night... "

Zed's dead baby, Zed's dead ...
 
 

     Lola  



Dołączyła: 11 Mar 2006
Posty: 2647
Skąd: Częstochowa

Wysłany: 2008-10-05, 00:27   
   Polecający: religia tv


Eddie Vedder - Into The Wild



Cytat:
Debiutancki album Edwarda Louisa Seversona III, bo tak brzmi pełne nazwisko Eddiego Veddera, to nie lada wydarzenie. Vedder już wcześniej często udzielał się w różnych projektach i wspomagał rozmaitych artystów. W końcu jednak nagrał pełny album solowy, który na dobrą sprawę zwykłym albumem nie jest. „Into the Wild” to bowiem jednocześnie ścieżka dźwiękowa do filmu Seana Penna o tym samym tytule. Oparty na faktach obraz opowiada historię Christophera J. McCandlessa, który po ukończeniu collegeu pozbywa się majątku i rusza na Alaskę, chcąc żyć w harmonii z naturą.

Płyta (w całości nagrana przez Veddera) jest muzyczną ilustracją i interpretacją losów McCandlessa. To także autorskie spojrzenie na sprawy dużo bardziej ogólne, uniwersalne; wyprawa na Alaskę to tylko pretekst do snucia przemyśleń i refleksji. Lider Pearl Jam dał się już poznać jako znakomity tekściarz. Jego nowa płyta ukazuje go także jako i utalentowanego kompozytora.

Dobre wrażenie robi już rozpoczynający „Into the Wild” utwór „Setting Forth”. Rozkręca się szybko i bez zbędnych wstępów; próżno jednak szukać w nim szybszych temp, czy punkrockowej jazdy. Jeszcze spokojniej jest w „No Ceiling”, gdzie mamy bardzo ładną melodię w refrenie, a raczej w czymś na kształt refrenu. Kawałek trwa bowiem zaledwie półtorej minuty i robi wrażenie bardziej szkicu niż regularnego utworu. Podobnie rzecz się ma z „The Wolf”, czy wspomnianym już „Setting Forth”. Króciutka również jest piękna gitarowa miniaturka „Tuolumne”.

Pomimo, że płyta trwa zaledwie trzydzieści trzy minuty, Vedder zadbał, żeby zawartość była jak najbardziej urozmaicona. W uroczym „Rise” słyszymy ukulele, „Far Behind” po drobnych przeróbkach mogłaby się znaleźć na którejś płycie Pearl Jam, „The Wolf” za sprawą umiejętnie użytych klawiszy posiada wielce tajemniczy klimat. Generalnie dominują jednak brzmienia akustyczne; płyta jest wyciszona i nastrojowa. Mimo to o monotonii nie ma mowy.

Nie mniejszym, a dla wielu głównym, walorem „Into the Wild” jest głos Veddera. Doskonale znany z płyt Pearl Jam tu jest bardziej dojrzały, świadomy. Z całą pewnością jest także absolutnie szczery, ale akurat o nieszczerość trudno Veddera podejrzewać. Przez całą swoją karierę to właśnie szczerość, zarówno wobec siebie jak i w odniesieniu do fanów, była chyba najbardziej widoczna, nie tylko u niego ale i w całym Pearl Jam. Vedder jest w świetnej formie nie tylko wokalnej, co cieszy, zwłaszcza w kontekście jego wcześniejszych problemów alkoholowych.

Na debiutanckim albumie wokalisty Pearl Jam znalazło się miejsce nie tylko na jego autorskie utwory. Na „Into the Wild” możemy bowiem usłyszeć „Hard Sun” autorstwa Gordona Petersona oraz „Society” Jerry’ego Hannana, który zresztą towarzyszy w tym kawałku Vedderowi akompaniując mu na gitarze i wspomagając wokalnie. W tym pierwszym utworze razem z Vedderem możemy usłyszeć śpiewającą Corin Tucker.

„Into the Wild” nie przynosi jakichś zmian w muzyce, nie jest żadną rewolucją, nie przełamuje muzycznych barier. Ale też żadnych gwałtownych ruchów nikt od Veddera nie oczekiwał. Mając za sobą rewolucję grunge’ową z początku lat dziewięćdziesiątych i późniejszą (wciąż trwającą) wspaniałą muzyczną karierę z Pearl Jam, Eddie Vedder może sobie pozwolić na nagrywanie takich właśnie płyt. I chwała mu za to.



a tu próbka

http://www.youtube.com/wa...feature=related

http://www.youtube.com/wa...feature=related

http://www.youtube.com/wa...feature=related

Polecam równiez film , bo jest dobrym tłem dla muzyki.
_________________
srutututu
Ostatnio zmieniony przez Lola 2008-10-05, 00:31, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 

     fizjol  



Dołączył: 11 Paź 2008
Posty: 52
Skąd: JG/W-w/Gdańsk

Wysłany: 2008-10-12, 23:07   

może tak na wstępie:
Karpe Diem - Rett fra hjertet
czyli moje odkrycie roku 2008 choć dopiero/już październik. Norweski duet raperów rymujący w swoim ojczystym języku ( w przeciwieństwie do wielu swoich kumpli po fachu z Norwegii czy Skandynawii). Nie wiele się rozumie ale pozytywną energie i tak się odczuwa
_________________
fizjol.wordpress.com
 
 
 

     Insomnia 



Dołączył: 08 Gru 2008
Posty: 237

Wysłany: 2009-01-25, 17:11   

A ja polecam
Pain of Salvation Remedy Lane

Moim zdaniem prześwietny album, znalazłam w nim to czego szukałam w muzyce... przelewające się emocje, udzielające się słuchaczowi, przeżywa się tą płytę jakby samemu się śpiewało czy było bohaterem tekstów,no i warto jednak znać tekst wtedy łatwiej zrozumieć zmiany w głosie wokalisty dynamikę itd. dla mnie po przetłumaczeniu tekstów z remedy lane płyta stała się jeszcze bardziej magiczna^^
I w sumie polecam też The perfect element, Scarsick i Be tego wykonawcy, bo swoją drogą genialny zespół.
_________________
Jeśli nie istnieję dla samego siebie,
któż istnieć będzie dla mnie?
Jeśli istnieję tylko dla siebie,
kimże jestem?
A jeśli nie teraz- to kiedy?
 
 

     mmmasha  



Dołączyła: 29 Sie 2007
Posty: 669
Skąd: Żory

Wysłany: 2009-01-25, 19:50   
   Polecający: olenkaa1690




Druga płyta Nigeryjki mieszkającej w Niemczech. Klimatyczna. Piękna barwa głosu Ayo. i zlepek różnych gatunków muzycznych daje naprawdę świetny efekt. Mnie się podoba. Chociaż na co dzień słucham raczej cięższej muzyki.
_________________
It's not easy to be green!
 
 
 

     Starrk  



Tytuł: \_(O_o)_/
Dołączył: 09 Wrz 2006
Posty: 16281
Skąd: Shinbone Alley

Wysłany: 2009-11-20, 16:22   

Them Crooked Vultures



Co sie stanie, gdy Josh Homme (Queens of the Stone Age), Dave Grohl (Nirvana) i John Paul Jones (Led Zeppelin) założą własną super grupę? Ano powstanie wtedy doskonały album rockowy, którego sluchanie przynosi prawdziwy orgazm dla duszy. Dla niektórych natychmiastowy, inni muszą sie dopiero przyzwyczaić, ale te piosenki naprawdę zyskują w trakcie kolejnych przesłuchań.
Panowie nie wymyślają nowych rozwiązań, ale graja tradycyjny rock podlany bluesowym sosem na najwyższym poziomie. Jedna z najlepszych plyt tego roku .
_________________
OH, U FINKZ DARKNES IZ UR ALLY. U MERELY ADOPTD TEH DARK; I WUZ BORN IN IT, MOULDD BY IT. I DIDNT C TEH LIGHT TIL I WUZ ALREADY MAN, BY DEN IT WUZ NOTHIN 2 ME BUT BLINDIN!
Ostatnio zmieniony przez Starrk 2009-11-20, 16:23, w całości zmieniany 1 raz  
 
 

     Karmel 



Dołączył: 29 Sty 2009
Posty: 60

Wysłany: 2009-12-11, 19:35   

od siebie mogę polecić najczęściej słuchaną przeze mnie ostatnio płytę - Nosowska/Osiecka.

kawał dobrej roboty muzyków, świetne, nietypowe, alternatywne wręcz aranżacje.
Doskonałe teksty - fajnie, że większość z nich to piosenki "mniej znane" Agnieszki Osieckiej.
i niebanalne interpretacje Nosowskiej.
w sumie - majstersztyk.
_________________
www.studiocogito.pl
 
 

     cocoo77  



Dołączyła: 21 Cze 2010
Posty: 456
Skąd: Starogard Gdański

Wysłany: 2010-07-19, 22:09   

ostatnio zachwyciła mnie "California" Mr. Bungle ;) Polecam ten album, jest bardzo barwny, zawiera wiele gatunków no i jest na nim przepiękny utwór - "Pink Cigarette", kto jeszcze go nie słyszał, może tutaj posłuchać i obejrzeć ciekawy, nieoficjalny teledysk:
de]http://www.youtube.com/watch?v=TwWQYg7aS5o
 
 

     Smarkej  



Tytuł: Skądinąd
Dołączył: 25 Mar 2010
Posty: 4996

Wysłany: 2010-07-19, 22:36   

A Place To Bury Strangers "Exploding Head"

albo


pisałem kiedyś, że APTBS majom być w maju w Warszafce i nie dojechałem, zgodnie z oczekiwaniami. w sierpniu wracają do Polszy, na off. i na ich występ pragnąłbym się zebrać. płyta z cyklu "myśmy już widzieli ten film". The Cure, Joy Division, całe te lata osiemdziesiąte, ale przykro byłoby stwierdzić, że zasadzają się na tym jedynie. Oliver Ackermann, głównodowodzący, to człowiek z Death By Audio, fabryki przesterów, delayów i wszelkich możliwych efektów gitarowych. nazwa nobilituje. czyli co? post-punkowe bębnienie, bezlitosny gitarowy fuzz, przesterowany bas i smutne piosenki o miłości. EH wyszło rok temu. z wytkniętym jęzorem czekam na następne rzeczy. highlights: exploding head, keep slipping away & i lived my life to stand in the shadow of your heart.
_________________
It eluded us then, but that's no matter - tomorrow we will run faster, stretch out our arms further...
And one fine morning -

So we beat on, boats against the current, borne back ceaselessly into the past.
 
 

     cocoo77  



Dołączyła: 21 Cze 2010
Posty: 456
Skąd: Starogard Gdański

Wysłany: 2010-07-20, 19:34   

Z kobiecych dokonań poleciłabym Pj Harvey i "To Bring You My Love". Na tym albumie znajdują się zarówno ballady (np. przepiękne "The Dancer"), jak i rockowe utwory z pazurem (np. "Long Snake Moan", "Meet Ze Monstra" ), trzeba wspomnieć też o "Down By The Water", którego nie umiem wrzucić do żadnego worka, to taki muzyczny i wokalny majstersztyk... wszystkie utwory są świetne i zaskakują ;) "Teclo" sprawia że mam ciary ... Głos PJ jest przejmujący, szczery, pełen emocji i pasji ;) Polecam każdemu kto szuka w muzyce emocji ..tutaj napewno je znajdzie!

Z kolej z męskich dokonań mogłabym z czystym sumieniem polecić płytkę "Grace" Jeffa Buckleya. Sama mam w swojej kolekcji ten album od ponad roku i wciąż słucham go namiętnie ;) Co jest najpiękniejszego na tym albumie? Głos. Poruszający do głębi, raz subtelny, by po chwili przeistoczyć się w krzyk ...pełen emocji, cierpienia, strachu.... po prostu piękny. Żaden głos jeszcze nie wywarł na mnie takiego wrażenia (no może poza Freddim Mercurym)... ale nie tylko głos jest atutem tego wydawnictwa... Również teksty, zazwyczaj o miłości, poruszające, przejmujące, piękne... np. "my fading voice sings of love,
but she cries to the clicking of time ..i'm waiting on fire"
Muzyka również nie rozczaruje myślę sympatyków rocka czy alternatywy... Jest tutaj cover "Hallelujah" Leonarda Cohena, który, moim zdaniem przewyższył wszystkie inne covery jak i sam oryginał ... ta płyta dała mi to, czego szukałam przez lata u wielu innych artystów i nie znalazłam... polecam, kto jeszcze nie słyszał ;)


[ Dodano: 2010-07-20, 19:45 ]
a z zespołów? jak już napisał Psycho Krusher ,polecam również płytki Faith No More (zwłaszcza "Angel Dust" i "King For A Day, Fool For A Lifetime") ;)

 
 

     Starrk  



Tytuł: \_(O_o)_/
Dołączył: 09 Wrz 2006
Posty: 16281
Skąd: Shinbone Alley

Wysłany: 2010-07-20, 20:53   

^ Dwa najlepsze albumy FnM. "Grace" też fajna płyta.



Jak ktoś lubi mocną muzykę to polecam debiutancki album "farmerów z niemiec". Spokojnie, panowie nie grają na grabiach, ni na oponach od ciągnika, a udowadniają, że oprócz Rammsteina jest w Niemczech jeszcze jakis dobrze grający zespoł :oczami:
Katharsisowi by sie pewnie nie podobało, bo by marudził, że za mało growlu i rozumie co śpiewa wokalista (spokojnie, angielskie wokale), ale Katharsisa się nie słucha jeśli chodzi o muzykę ;P A teksty są fajne, bo to taki trochę koncept album, z porytymi opowieściami z farmy. Wcale nie wesołymi.

Jedyny problem z albumem jest taki, że dostać go w PL to cud, a i na internecie cięzko go znaleźć w dobrym bitrate. Enyłej, warto.
_________________
OH, U FINKZ DARKNES IZ UR ALLY. U MERELY ADOPTD TEH DARK; I WUZ BORN IN IT, MOULDD BY IT. I DIDNT C TEH LIGHT TIL I WUZ ALREADY MAN, BY DEN IT WUZ NOTHIN 2 ME BUT BLINDIN!
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Reklama:
Prawdopodobnie najlepsze Forum Dyskusyjne
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Pomagamy:
pajacyk

Sitemap:
tematy i użytkownicy